W czwartek w Waszyngtonie przy jednym stole zasiądą ministrowie finansów największych gospodarek świata. Wśród nich – po raz pierwszy w takiej konfiguracji – także Polska, reprezentowana przez Andrzeja Domańskiego. Już sam ten fakt jest wydarzeniem, które jeszcze kilka lat temu wydawało się bardziej aspiracją niż realnym scenariuszem. Dziś staje się elementem nowej opowieści o Polsce. Opowieści, którą – niestety – coraz częściej piszą o nas inni, a nie my sami.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Skorzystać z okazji i rozgościć się w gospodarczej ekstraklasie

Pro

Rośnie soft power Polski

Dobitnie pokazuje to jeden z raportów Instytutu Monitorowania Mediów. Oto informacja o awansie Polski do grona 20 największych gospodarek świata została podchwycona przez setki zagranicznych redakcji. Depeszę Associated Press („Poland is now among the world’s 20 largest economies. How it happened” z 17.03.2026 r.) cytowano w 33 krajach, od Stanów Zjednoczonych, przez Indie, po Argentynę i Nową Zelandię. W tej narracji Polska przestaje być „wschodzącym rynkiem”, a zaczyna być „europejskim czempionem wzrostu”, przykładem udanej transformacji i stabilnym partnerem gospodarczym. Jeszcze dekadę temu taki język był zarezerwowany dla zupełnie innych państw.

Ale gdy spojrzymy na ten sam raport IMM z krajowej perspektywy, obraz Polski nie jest już tak dobry. Owszem, temat 20. gospodarki świata dotarł do milionów odbiorców. Ale jednocześnie stał się kolejnym polem politycznego sporu. Dla jednych dowodem sukcesu, dla innych – pretekstem do wyliczania wszystkiego, co wciąż nie działa i konstatacji, że to wciąż „kraj w ruinie”.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Polska w G20 to awans do elity czy chwilowy kaprys Trumpa

Świat nie kwestionuje naszego sukcesu, polscy politycy – już niekoniecznie

Można oczywiście przejść nad tym do porządku dziennego. Ktoś by powiedział – ot, taka specyfika naszej politycznej wojenki. Tylko że podczas gdy na świecie rosną nasza wiarygodność, atrakcyjność i szeroko rozumiana siła oddziaływania, w kraju trwa nieustanna próba podważenia tej opowieści albo jej zawłaszczenia. I zamiast budować wspólny – dla wszystkich – przekaz, produkujemy kolejne jego wersje, wzajemnie się wykluczające.

A przecież w świecie, który coraz bardziej przypomina układ bloków interesów, niż jedną globalną gospodarkę, soft power staje się zasobem strategicznym. To dzięki tej sile, trudniejszej do zmierzenia niż wzrost PKB, możemy zasiąść na stałe przy stole liderów państw G20. Nie jako gość, a partner, którego się słucha.

Polska buduje swój kapitał na świecie przede wszystkim siłą własnej gospodarki i przedsiębiorców. Polityka natomiast – jak pokazuje krajowa debata – nie tylko nie nadąża za tą zmianą, ale coraz częściej próbuje ją zaprzepaścić w imię wąsko pojętego, partyjnego interesu.

Dlatego być może najlepszym, co dziś mogliby zrobić politycy nad Wisłą, to po prostu przestać przeszkadzać. Bo jeśli nadal będą robić swoje, to za chwilę okaże się, że największym zagrożeniem dla rosnącej pozycji Polski w świecie nie są ani geopolityka, ani gospodarka, tylko... oni sami.