Przez najbliższe trzy miesiące państwo będzie stabilizować ceny detaliczne paliw na stacjach. Mają to zapewnić obniżka VAT, akcyzy i ustalenie ceny maksymalnej. Całkowity koszt szacowany jest na ok. 4,8 mld zł.
Problemy budżetowe NFZ. Czekają nas dłuższe kolejki do lekarzy
Przez ostatnie kilka miesięcy, w tle partyjnych konwencji, kandydatów na kandydatów na premiera przyszłorocznych wyborów, sporów o SAFE czy personalnych wojen prezydenta z marszałkiem Sejmu czy premierem, trwały negocjacje dotyczące tymczasowego zamrożenia obiecanej podwyżki płac pracowników ochrony zdrowia. Ostatecznie ich wynagrodzenia wzrosną – roczny koszt dla budżetu to 7 mld zł. NFZ zaczął więc szukać oszczędności. Na początek chce przywrócić limity na tzw. nadwykonania, czyli badania i wizyty u lekarzy specjalistów zrealizowane ponad limit przewidziany w umowie między NFZ a danym podmiotem. Fundusz planuje za nie płacić tylko 40 proc. wartości. Na limitach na badania zaoszczędzi w tym roku 800 mln zł, a na wizytach u lekarzy ok. 3-4 mld zł. Razem to nawet... 4,8 mld zł. Czyżby planowane tegoroczne oszczędności na ochronie zdrowia zostały właśnie skonsumowane przez trzymiesięczne wsparcie zmotoryzowanych?
Czytaj więcej
Szpital Specjalistyczny Artmedik w Jędrzejowie sp. z o.o. chce zakontraktować tzw. pokój narodzin, czyli interwencyjny punkt położniczy dla kobiet...
Wprowadzenie, a w zasadzie powrót do limitów, oznaczać będzie dłuższe oczekiwanie na wizytę u lekarzy specjalistów czy badania. Może mieć to negatywne skutki nawet na poziomie śmiertelności Polaków. W końcu zbyt późno wykryty nowotwór zwiększa prawdopodobieństwo zgonu.
Co mają ze sobą wspólnego zachorowania na raka i ceny paliw na stacjach?
Oczywiście, rachunkowo, sprawa nie jest aż tak prosta. Z jednej strony wysokie ceny paliw oznaczają wzrost kosztów transportu, a więc skok inflacji. Dla budżetu inflacja jest zjawiskiem zwykle pozytywnym – rosną przychody z podatków pośrednich. Część z ich obniżki na paliwa może nawet uda się odzyskać, bo droższa ropa oznacza nie tylko wyższe ceny paliw, ale też wielu produktów, które z niej się wytwarza – np. tworzyw sztucznych czy nawozów (a więc pośrednio nawet owoców i warzyw).
NFZ ma z kolei permanentny deficyt. Z różnych szacunków wynika, że jego zaplanowany na ten rok budżet jest o ok. 20-30 mld zł niższy od realnych potrzeb. Na dodatek sam budżet ma ok. 30 mld zł deficytu. A że co roku musi się spiąć, różnicę pokrywa państwo.
Historia tych dwóch przypadków – nagłych wydatków i poszukiwanych na szybko oszczędności – nie sprowadza się jednak do zgodności kwot równania. Tu 4,8 mld zł w trzy miesiące, tam 4,8 mld zł w najprawdopodobniej osiem miesięcy – to zupełnie przypadkowa zbieżność. Nie sprowadza się nawet do tego, że gdy wspiera się krótkoterminowo gospodarkę i gospodarstwa domowe, płaci się zdrowiem, a może nawet życiem obywateli. Ale do roli państwa w nowej rzeczywistości lat 20. XXI w.
Czasy równoważenia budżetu bezpowrotnie minęły. Trzeba pilnować długu
Wizja państwa, które walczy, niemal po trupach, by zrównoważyć budżet jest passé. Nie można odmówić jej co prawda ani racjonalności, ani słuszności. Ale jest to ideał, który odszedł w przeszłość. Każde państwo świata musi brać pod uwagę, że pojawią się czynniki niespodziewane, które zmuszą je do nieoczekiwanych wydatków. W ten sposób jego rola, w porównaniu choćby z pierwszymi rządami PO z lat 2007-2015, uległa drastycznej zmianie. Nie jest już i nie może być księgowym, który koniecznie stara się zrównoważyć przychody i wpływy. Teraz jego rola sprowadza się raczej do racjonalnego zarządzania długiem – a ten dług będzie rósł i nie widać sposobu, by to zatrzymać. Ważne, by nie wpaść w spiralę zadłużenia.
Czytaj więcej
W wymiarze politycznym premier Donald Tusk nie miał wyboru i musiał coś z pikującymi cenami paliw zrobić. Ale majstrowanie przy rynku jest ryzykown...
Ale nawet strażnik długu musi myśleć o tym, by długoterminowo sprawnie realizować trzy kluczowe zadania nowoczesnego państwa: zapewnić obywatelom edukację, sprawną opiekę zdrowotną i bezpieczeństwo. Wydarzenia nagłe nie powinny zmieniać priorytetów, co najwyżej przesuwać akcenty, na co i ile się zadłużamy.