Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na konkurencyjność europejskich rolników względem producentów z krajów Mercosuru?
- Dlaczego wdrożenie umowy z krajami Mercosuru może być kontrowersyjne dla sektora rolno-spożywczego w UE?
- Jakie mechanizmy zabezpieczające interesy rolników przewidziano w umowie UE-Mercosur?
- Jakie wyzwania stoją przed instytucjami unijnymi w kontekście kontroli realizacji zapisów umowy UE-Mercosur?
Czy umowa handlowa z krajami Mercosuru i ewentualne kolejne umowy tego typu są potrzebne europejskim gospodarkom? Tak. Czy jej wdrożenie jest niekorzystne dla unijnych rolników? Dla niektórych tak, inni być może skorzystają. Wszyscy oni są natomiast objęci systemem dość solidnych zabezpieczeń. Ostateczny efekt umowy zależy od sprawności instytucji europejskich w realizacji zasad, których przestrzeganie obiecała obywatelom (w tym rolnikom!) Wspólnota.
Kraje Mercosuru tworzą duży rynek: wraz z UE mają 700 mln mieszkańców i wytwarzają 20 proc. światowego PKB. Dotychczas ich obszar był chroniony wysokimi barierami celnymi. Ich obniżenie ma być korzystne dla Unii. Z obliczeń przedstawionych przez Dyrekcję Generalną ds. Handlu Komisji Europejskiej wynika, że dzięki podpisaniu umowy o wolnym handlu z Mercosurem unijny PKB od roku 2040 zwiększy się o 77 mld euro. Dla łaknącej wzrostu europejskiej gospodarki, będącej pod presją chińskiej produkcji oraz amerykańskich polityk handlowych, to kwota z pewnością nie do pogardzenia. I o to się właściwie nikt nie spiera.
Wołowina z krajów Mercosuru już jest w Unii
Wątpliwości pojawiają się, gdy dyskusja zwraca się ku sektorowi rolno-spożywczemu i rolnikom. Kraje Mercosuru to potężni, wręcz wiodący na świecie producenci rolni. Wytwarzają zdecydowanie więcej żywności niż im potrzeba. Produkują niemal dwukrotnie więcej cukru, zbóż czy roślin oleistych i około 40 proc. więcej mięsa, warzyw i owoców niż sami konsumują. Produkują w wielkiej skali, nieograniczeni normami, jakie Unia Europejska nakłada na swoich producentów.
Nic zatem dziwnego, że podpisanie z nimi umowy o wolnym handlu, gdy słychać o milionach ton zbóż czy dziesiątkach tysięcy ton mięsa zwalnianych z ceł, budzi niepokój pracujących po „słabszej” stronie rolników. Prognozowanie konkretnych efektów umowy wymaga jednak szczegółowych analiz obecnej sytuacji handlowej i produkcyjnej.