Plany 15 największych miast, zapisane w projektach ich budżetów, które wzięła pod lupę „Rzeczpospolita”, mogą robić wrażenie. Wydatki inwestycyjne mają przekroczyć 16 mld zł, co oznacza wzrost o ok. 15 proc. wobec zaktualizowanych prognoz na rok 2025. A jeśli porównać to z faktycznie ponoszonymi w ostatnich latach wydatkami, można wręcz nabrać przekonania, że 2026 r. będzie w samorządach czasem inwestycyjnego boomu. Byłaby to dobra wiadomość z co najmniej kilku powodów.
Transport wciąż jest najważniejszy w samorządowych inwestycjach
Inwestycje realizowane przez samorządy mają najbardziej namacalny wpływ na codzienne życie Polaków. Od lat największą pozycją w lokalnych wydatkach prorozwojowych jest szeroko pojęty transport: budowa i modernizacja ulic, nowoczesne autobusy i nowe linie tramwajowe, ale też równe chodniki czy ścieżki rowerowe. Nie inaczej będzie w tym roku. I chociaż tego typu inwestycje w trakcie realizacji bywają najbardziej uciążliwe dla mieszkańców, to jeśli są prowadzone z wizją i konsekwencją, ich długofalowe korzyści są nie do przecenienia.
Czytaj więcej
Piętnaście największych miast w Polsce zamierza w 2026 roku przeznaczyć na inwestycje aż 16,2 mld...
Samorządowe inwestycje to nie tylko duże projekty infrastrukturalne, to również wydatki na oświatę i edukację (przedszkola i szkoły), gospodarkę komunalną i ochronę środowiska, adaptację do zmian klimatu, kulturę, sport i rekreację, a w ostatnich latach coraz częściej na przedsięwzięcia związane z obronnością i ochroną ludności. Wszystko to sprawia, że samorządy są jednym z najważniejszych inwestorów w Polsce (pod względem udziału ich inwestycji w PKB jesteśmy zresztą w unijnej czołówce), a tysiące realizowanych co roku przedsięwzięć to nowe miejsca pracy i kontrakty dla lokalnych firm, szczególnie dla nich cenne w okresach spowolnienia i słabszej koniunktury.
Wzrost inwestycji samorządów możliwy dzięki poprawie stanu ich finansów
Odważne plany inwestycyjne miast są wreszcie potwierdzeniem poprawy ich sytuacji finansowej. To efekt przyjętych pod koniec 2024 r. przepisów, które uniezależniły dochody samorządów od widzimisię tego czy innego rządu, co było szczególnie ważne po trudnym dla samorządowców okresie dwóch kadencji PiS, gdy to w Warszawie podejmowano gros decyzji o tym, kto, ile i na co dostanie pieniędzy.