Imigracja nie była w Polsce po 1945 r. uważana za problem, czego dowodem może być np. przyjęcie około 1500 dzieci z Korei w czasie wojny trwającej tam na początku lat 50., a przedtem przyjęcie 40-45 tys. uchodźców — kobiet, dzieci i mężczyzn — z ogarniętej wojną domową Grecji. Szczególnie dobrze zasymilowali się Grecy, którzy potrafili się zintegrować z polską ludnością na terenach tzw. ziem odzyskanych.
Po 1956 r. zorganizowano przyjazd bardzo znaczącej liczby Polaków wywiezionych po 1939 r. na daleki wschód ZSRR [a także mieszkających na terenach II RP, zostawionych po radzieckiej stronie wschodniej granicy – red.]. I co prawda nie była to typowa imigracja, niemniej pokazała zdolności organizacyjne oraz łatwość adaptacji przybyszów do warunków panujących w kraju.