Od 6 października zabroniona jest podwyżka cen. Zabroniona! Od dziś. Nie od jutra, ale od dzisiaj. Żeby nie zawyżali cen w ciągu dnia. Podwyżki cen są zabronione. Nie daj Boże, aby ktoś zdecydował się podnieść ceny lub dokonać indeksacji z mocą wsteczną” – tak walczy z inflacją prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko.
Takich możliwości nie ma Adam Glapiński, co najwyraźniej go mocno irytuje, bo inflacja wciąż w Polsce rośnie i we wrześniu sięgnęła 17,2 proc. w skali roku. Irytuje, bo przecież miała już spadać, jak zapowiadał wielokrotnie prezes, być zjawiskiem przejściowym. Taki Łukaszenko nakazem wzrost cen wstrzymuje niczym Kopernik Słońce, a prezes Glapiński nie dość, że tak nie może, to jeszcze musi się użerać z członkami Rady Polityki Pieniężnej, którzy coraz odważniej podnoszą głowy i krytykują.
Czytaj więcej
Narodowy Bank Polski ogranicza nam możliwości działania i dostęp do analityków. To działania daleko odbiegające od standardów – skarżą się nowi czł...
Wokół Rady się zagotowało, kiedy głosami prezesa NBP i jego akolitów utrzymano w środę stopy procentowe na niezmienionym poziomie, choć inflacja już galopuje. Adam Glapiński naobiecywał jednak w lipcu przechodniom na sopockim molo, że już stóp podnosić nie będzie, poza może jeszcze jedną podwyżką o 0,25 pkt proc. I pewnie teraz słowa chce dotrzymać. Tymczasem wylała się nań fala krytyki, także z wewnątrz Rady.
Prof. Joanna Tyrowicz, jej członek z ramienia Senatu, zamieściła w mediach społecznościowych nieprzychylne komentarze do komunikatu RPP, pisząc o „czystej drwinie z obywateli” i rozprawiając się z różnymi zawartymi tam tezami. Mocno zdenerwowało to szefa NBP, bo choć sam wypowiada się na lewo i prawo, nawet na wspomnianym sopockim molo, to inni powinni najwyraźniej siedzieć cicho, zwłaszcza jak – na co zwrócił uwagę (acz zainteresowani nie bardzo rozumieją, skąd wziął taką kwotę) – „pobierają 37 tys. 300 zł za uczestnictwo w jednym spotkaniu w ciągu miesiąca”. Ale to bardzo ryzykowna gra prezesa, bo ktoś może zacząć nagłaśniać, ile wynoszą jego pobory z premiami.
Poza tym to jednak trochę nie fair, gdy czyni się takie przytyki w sytuacji, kiedy samemu blokuje się dostęp do budynku NBP innym członkom Rady. Przemysław Litwiniuk ujawnił w Radiu TOK FM, że może wejść do centrali NBP służbowo tylko raz w tygodniu, bo na przełomie lat 2021 i 2022 doszło do „poważnych zmian ograniczających swobodę funkcjonowania członków RPP”.
Źle to wszystko wróży działaniu gremium odpowiadającego za i tak już słabą kondycję złotego, kiedy swego zdania wypowiedzieć publicznie nie można (poza prezesem NBP), ani wejść do budynku banku centralnego. Swoją drogą i tak wyglądającego jak wielki bunkier. W takiej sytuacji może członkowie RPP powinni skorzystać z precedensu, udać się na sopockie molo i tam wygłosić swoje opinie? Wkurzonych drożyzną słuchaczy na pewno by nie zabrakło.