Reklama

Krzysztof A. Kowalczyk: Mieszkanie plus niepotrzebne

Niech się mury pną do góry, kiedy dłonie chętne są, budujemy betonowy, nowy dom" – śpiewał chór Czejanda w 1949 roku w radio, które próbowało zarazić obywateli obowiązkowym wtedy optymizmem.

Publikacja: 07.08.2016 20:37

Krzysztof A. Kowalczyk: Mieszkanie plus niepotrzebne

Foto: Archiwum

Dzisiaj radio też robi co może, by wzbudzić urzędowy optymizm, ale o deweloperach nikt piosenek nie układa, choć właśnie biją kolejny rekord budowy i sprzedaży mieszkań po 1989 r.

Co ciekawe, konkurencja między nimi jest tak wielka, a możliwości realizacji kolejnych budów zaskakująco duże, że rekordom nie towarzyszy wzrost cen metra kwadratowego. A więc to jeszcze zdrowy wzrost, a nie tzw. bańka, przed którą zawsze ostrzegają ekonomiści.

Skoro jest tak dobrze, to po co to zmieniać? Po co ryzykować pogorszenie sytuacji w wyborczym 2019 roku? – można zapytać przygotowujących nowy rządowy program Mieszkanie+ Ma on zastąpić kończące się w 2018 r. „Mieszkanie dla młodych", jeden z głównych silników obecnej hossy.

Powoli rusza też program mieszkań na wynajem przygotowany za poprzedniej władzy w Banku Gospodarstwa Krajowego (co pewnie jest grzechem głównym tej inicjatywy). Proponowane stawki najmu są zbliżone do rynkowych i mocno odbiegają od propagandowo rzuconych przez panią premier 10–20 zł za metr. Udałoby się je obniżyć, gdyby obecny rząd rzeczywiście sięgnął do pomysłu Mirosława Barszcza, ministra budownictwa za poprzedniej kadencji PiS, i przeznaczył pod mieszkaniówkę grunty Skarbu Państwa.

Na miejscu rządzących zastanawiałbym się też, jak przedłużyć budowlany boom i sprawić, by wreszcie ruszyła z kopyta sprzedaż kredytów hipotecznych. Bo zaskakującą cechą obecnych rekordów jest to, że zakupy lokali są finansowane głównie gotówką przerzucaną z mało opłacalnych dziś lokat bankowych i wyciąganą ze skarpety. Przywalone nowym podatkiem od aktywów banki nie garną się do rozkręcania hipotek, bo te są mniej opłacalne od kredytów gotówkowych. Zwolnienie z podatku od aktywów np. banków hipotecznych pomogłoby zmienić tę sytuację i zapewnić finansowanie mieszkań, gdy skończą się zasoby przeznaczanej na to gotówki.

Reklama
Reklama

Warto ulepszać działające już programy, zamiast zaorać je i tworzyć nowe, ryzykując zapaść tuż przed kolejnymi wyborami. To bezpieczniejsze i dla gospodarki, i dla rządzących.

Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Znikające taksówki. Quo vadis, gospodarko?
Opinie Ekonomiczne
Michał Duszczyk: Byliśmy potęgą, ale dziś ogrywają nas Niemcy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama