Są tacy, którzy żałują tamtej niepowtarzalnej atmosfery, krynickiego klimatu, przyrody. Ja też do nich należę, ale przecież bardziej od osobistych emocji czy próżnych sentymentów liczy się to, że znów się spotykamy, że konferencja – mimo pandemii – wciąż żyje i szuka nowych formatów. Z mojej osobistej perspektywy ważne jest, że w ogóle rozmawiamy. Zygmunt Berdychowski przypomina, że są kraje, jak Węgry czy Turcja, gdzie rozmowy na linii rządzący – opozycja w ogóle nie są możliwe. Tak bardzo zamknięto się w tożsamościowych bańkach. Tak bardzo między dawnymi stronami politycznego dyskursu wyrosły mury niechęci i nienawiści, pogardy i braku zaufania. Jak daleko jesteśmy od tej granicy? Wciąż daleko, skoro możemy jeszcze się spotykać na jednym gruncie.