Z pewnością każdy słyszał o instytucji świadka koronnego w procesie karnym. Dzięki zeznaniom skruszonych przestępców udało się rozbić wiele zorganizowanych grup.
Przepisy prawa antymonopolowego umożliwiają uczestnikom antykonkurencyjnego porozumienia skorzystanie z podobnego rozwiązania. Tak zwany program łagodzenia kar – leniency – daje przedsiębiorcom, którzy zawarli nielegalne porozumienie, możliwość uzyskania niższego wymiaru kary lub odstąpienia od jej nałożenia w zamian za informacje przekazane do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i wycofanie się z udziału w zmowie.
Ważny atut
Wszystko zaczęło się ponad 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych. Początkowo instytucja leniency budziła wiele kontrowersji, z biegiem czasu okazała się jednak skuteczną metodą walki z groźnymi dla gospodarki porozumieniami, których negatywne konsekwencje odczuwali wszyscy uczestnicy rynku.
Dzięki informacjom od dwóch uczestniczących w zmowie cementowej firm udało się rozbić to porozumienie, które praktycznie zniszczyło rynek
Europa, w której prawo antymonopolowe wiele lat ewoluowało, zdecydowała się skorzystać z tej praktyki dopiero w 1996 roku. Obecnie niemal w każdym kraju członkowskim Unii – z wyjątkiem Malty – funkcjonuje program łagodzenia kar.
Leniency jest nieoceniony w eliminowaniu z rynku nielegalnych porozumień, a zwłaszcza tych najgroźniejszych – karteli. Nie jest to tylko moje zdanie – podzielają je szefowie organów ochrony konkurencji z całego świata.
Podstawowym problemem w wykryciu zmów, ze względu na ich sekretny charakter – podobnie jak w przypadku grup przestępczych – jest bowiem znalezienie dowodów. To żmudny i czasochłonny proces, podczas gdy skutki funkcjonowania porozumień bezlitośnie odbijają się na rynku, przedsiębiorcach i konsumentach.
W większości przypadków nie istnieją umowy, uchwały ani oficjalne dokumenty, które naprowadziłyby organ antymonopolowy na trop. Wszystko jest utrzymywane w głębokiej tajemnicy, a wymiana informacji odbywa się nieformalnie, na przykład za pomocą SMS, podczas rozmowy telefonicznej lub spotkań biznesowych na najwyższych szczeblach.
Tymczasem świadek koronny, dostarczając dowodów na istnienie zmowy, może doprowadzić do jej rozbicia. Skruszony przedsiębiorca również sam wiele zyskuje, przede wszystkim może uniknąć dotkliwych sankcji finansowych.
Leniency w Polsce
W naszym kraju przedsiębiorcy mogą skorzystać z programu łagodzenia kar od 2004 roku.
I choć liczba wniosków wpływających do Urzędu nie jest duża (do dziś wpłynęło ich 29), to jednak umożliwiły one wyeliminowanie z rynku wielu zmów.
Na przykład gdyby nie dowody dostarczone przez dwóch producentów cementu, nie udałoby nam się rozbić kartelu działającego na tym rynku przez co najmniej kilkanaście lat. Porozumienie praktycznie zniszczyło rynek – ceny cementu były wynikiem ustaleń kartelistów, a nie rynkowej gry konkurencyjnej.
Podobnie było w przypadku zmów między producentami a dystrybutorami chemii budowlanej. Wyjaśnienia złożone przez przedsiębiorców potwierdziły nasze podejrzenia i przyczyniły się do zakończenia sprawy.
Program leniency nie tylko pozwala na pozyskanie nowych informacji, ale również może dostarczać dowodów na istnienie kolejnych. Było tak w przypadku zmów na rynku budowlanym, na którym wykryliśmy już kilkanaście nielegalnych porozumień.
Podobna sytuacja miała miejsce w Niemczech. Tamtejszy organ – Bundeskartellamt – przy okazji udowodnienia istnienia porozumienia na rynku produkcji wozów strażackich wykrył kartel producentów drabin obrotowych stanowiących wyposażenie tych właśnie samochodów.
Jeden z przedsiębiorców, nauczony konsekwencjami udziału w poprzedniej zmowie, złożył wniosek leniency i dzięki temu uniknął kary. Umożliwił tym samym organowi wyeliminowanie kartelu z rynku.
Przedsiębiorcy często bywają zaskoczeni interwencją urzędów antymonopolowych. Dlatego jeśli mają coś na sumieniu, powinni się zastanowić, czy współpraca z organem nie będzie dla nich opłacalna.
Kto pierwszy, ten lepszy
Niezbędna jest dość szybka reakcja przedsiębiorców, czas gra w tym przypadku główną rolę. Trzeba mieć świadomość, że na pomysł złożenia wniosku leniency mógł wpaść również inny uczestnik porozumienia.
Jeśli przedsiębiorcy mają coś na sumieniu, powinni rozważyć, czy współpraca z UOKiK nie będzie opłacalna
Dla przedsiębiorców, którzy potrzebują więcej czasu na przygotowanie pełnej dokumentacji, istnieje tzw. procedura uproszczona. Można złożyć wniosek skrócony i zarezerwować sobie miejsce w kolejce, a w określonym czasie dostarczyć organowi pozostałe dokumenty.
Jeśli wszystko przebiegnie sprawnie, a informacje okażą się wartościowe dla Urzędu, przedsiębiorca może liczyć na pełne zwolnienie lub obniżenie sankcji.
Do korzyści wynikających z udziału w programie nie muszę z pewnością przekonywać tych, którzy do tej pory z niego skorzystali. We wspomnianym
już wcześniej kartelu cementowym jedna ze spółek uniknęła dotkliwej – wielomilionowej – sankcji finansowej, a przedsiębiorca, który złożył wniosek jako drugi, uzyskał jej obniżenie o połowę.
Pozostali karteliści nie mogli już liczyć na łagodne traktowanie. Otrzymali najwyższy wymiar kary – 10 procent rocznego przychodu. Łącznie Urząd nałożył na nich sankcję 411 milionów złotych.
W Stanach Zjednoczonych dzięki leniency rozbity został między innymi kartel witaminowy, a świadek koronny uzyskał całkowite zwolnienie z sankcji. Pozostałe firmy uczestniczące w zmowie ukarano łącznie kwotą 750 milionów dolarów, a na ich pracowników nałożono kary pozbawienia wolności.
Czy można wyjść z kartelu bez szwanku? To trudne, ale nie niemożliwe
Charakter sankcji jest jedną z najważniejszych różnic między amerykańskim i europejskim modelem prawa antymonopolowego.
Odpowiedzialność karna kadry kierowniczej za udział w kartelu funkcjonuje także w krajach europejskich, na przykład w Wielkiej Brytanii czy Słowenii. Moim zdaniem odpowiedzialność osób fizycznych za udział w nielegalnym porozumieniu może zachęcić do współpracy z organem antymonopolowym. Do rozważenia pozostaje, czy powinna to być odpowiedzialność finansowa czy również karna.
Jak wyjść z twarzą
Niezależnie jednak od rodzaju sankcji ważne jest, aby przedsiębiorcy zrozumieli, że będąc w zmowie, działają ze szkodą nie tylko dla rynku, ale również dla samych siebie.
Dlaczego? Wyobraźmy sobie sytuację, w której przedsiębiorcy objęli porozumieniem niemal cały rynek, funkcjonują w zmowie od wielu lat. W tym czasie mechanizmy rynkowe nie działają, a ceny są wynikiem wyłącznie ustaleń kartelistów.
Trudno w takim przypadku rozwinąć skrzydła, a już z pewnością nie da się działać w oderwaniu od zmowy. Jeśli jeden z uczestników porozumienia będzie chciał zrezygnować z udziału w nim, z dużym prawdopodobieństwem przestanie istnieć – nie będzie bowiem dla niego miejsca na rynku.
Czy można zatem wyjść z kartelu bez szwanku? To trudne, ale nie niemożliwe.
Tu z pomocą przychodzi filmowy Staszek (jeden z bohaterów promującego leniency spotu i komiksu przygotowanego przez UOKiK – red.), który zachęca do przyznania się do zmowy. Ja również zachęcam.
Autorka jest prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Lięcej o leniency na: http://uokik.gov.pl/program_lagodzenia_kar2. php