Rz: Co, poza dokładnością prognoz, oceniane jest w konkursie „Rz" i NBP na najlepszego makroanalityka?
Aleksander Welfe:
Nie chodzi tylko o odpowiedź na pytanie, jak trafne są prognozy sporządzane przez poszczególne grupy analityków, ale także, jak dobre są one na tle pozostałych prognoz. Jeśli różnorodność szacunków jest duża, a wszyscy starają się prognozować jak najlepiej, to znaczy, że był to okres sporych turbulencji. Tym bardziej trzeba szczególnie promować tego, który w takich warunkach podał prognozę lepszą niż pozostali. Dlatego najwyżej punktuje się tę, która mieści się w 20 proc. najbardziej trafnych. Następnie odstającą mocniej od rzeczywistych danych, ale mniej niż prognozy pozostałych.
Dlaczego ankieta przeprowadzana jest w kilku rundach prognostycznych?
Trafienie z prognozą z wyprzedzeniem o cztery kwartały jest o wiele większą sztuką, niż trafienie z prognozą na następny kwartał. Ten miernik również to akcentuje i nadaje większą wagę prognozom długoterminowym. Mimo że można zaproponować wiele innych wskaźników, to wydaje się, że ten jest wyjątkowo dobrze skonstruowany i trudno jest mi sobie wyobrazić konkurencyjny.
Jak się prognozuje gospodarkę w niespokojnych czasach?
Na pewno trudniej, ponieważ zmienność kategorii ekonomicznych jest większa, stąd prognozy mniej dokładne. Odniosę się do prognoz, z którymi wszyscy mamy do czynienia na co dzień, czyli prognoz pogody. Na wiosnę i jesienią w klimacie umiarkowanym sprawdzalność prognoz jest mniejsza niż zimą i latem. Jednak z tego powodu, że prognozy bywają nietrafione, nie przestajemy z nich korzystać. Podobnie jest z przewidywaniami ekonomistów. Nie ma alternatywy dla prognozowania. Jest ono konieczne i dokłada się wszelkich możliwych starań, żeby było jak najlepsze.
Czy statystyka ma receptę na trudności prognozowania w kryzysie?
Narzędzia ekonometryczno-statystyczne są ciągle doskonalone i coraz precyzyjniej pozwalają prognozować i opisać rzeczywistość z uwzględnieniem wszystkich tych zjawisk, które jeszcze dekadę czy dwie temu były zupełnie niemożliwe do uchwycenia. Przykładem mogą być tu modele bąbli spekulacyjnych. Analiza tego, co się stało w czasie kryzysu, zaowocuje nowymi narzędziami, które dadzą lepsze możliwości.Wciąż nie będą to narzędzia doskonałe.
Jak pan ocenia jakość prognoz analityków w konkursie?
Z roku na rok prognozy są coraz lepsze. Zespoły analityczne posługują się bardziej zaawansowanymi narzędziami i uczą się na własnych doświadczeniach. Polską gospodarkę prognozuje się trudniej niż gospodarki krajów rozwiniętych, ale myślę, że nie mamy się czego wstydzić.
—rozm. Agnieszka Kamińska