Reklama

Sezon polowań przedwyborczych

Pomysł odwołania przez Skarb Państwa prezesa PKO BP, największego banku w kraju, to skandal.

Publikacja: 04.08.2015 22:00

Krzysztof Adam Kowalczyk

Krzysztof Adam Kowalczyk

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Po pierwsze, Zbigniew Jagiełło jest dobrze oceniany przez rynek i zaledwie półtora miesiąca temu dostał skwitowanie walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Od tego czasu nie wydarzyło się nic, co podważałoby jego kompetencje do dalszego kierowania bankiem.

Jeśli skarb, który kontroluje PKO BP, ma jakieś istotne powody do forsowania tej dymisji, powinien je publicznie przedstawić. To tym ważniejsze, że – po drugie – kadencja obecnego zarządu trwa planowo jeszcze blisko dwa lata. I wreszcie – po trzecie – PKO BP nie jest prywatnym folwarkiem urzędników państwowych, tylko wielką spółką notowaną na giełdzie, a to zobowiązuje do prowadzenia klarownej i stabilnej polityki personalnej.

Próba zamachu stanu w banku kierowanym od sześciu lat przez Jagiełłę szkodzi spółce, której kurs i tak jest pod presją PiS-owskich planów wprowadzenia podatku bankowego.

Na finiszu kadencji parlamentu politykom rządzącej koalicji najwyraźniej puszczają nerwy. To rodzi podejrzenia, że w istocie nie chodzi o różnice co do strategii PKO BP – te wszak ujawniłyby się wcześniej – ale o np. spadochrony, jakich mogłaby udzielić ta wielka instytucja osobom związanym z partią, która może stracić w październiku władzę. Innego sensu takiego polowania „last minute" na prezesa nie widzę.

To z kolei przypomina o gigantycznym zaniedbaniu obecnej koalicji, która obejmując władzę, obiecywała sprofesjonalizować politykę personalną w państwowych spółkach: przyciągnąć menedżerów sprawdzonych w sektorze prywatnym, dając im przyzwoite zarobki. A przede wszystkim odgrodzić ich od polityków.

Reklama
Reklama

O ile dwie pierwsze obietnice udało się spełnić i rzeczywiście wieloma firmami zarządzają fachowcy z rynku, a ich zarobki pozwalają ściągać najlepszych, to budowa muru chińskiego między zarządami a światem polityki się nawet nie zaczęła. Owszem, był plan powołania fachowego Komitetu Nominacyjnego, ale przepadł z tego prostego powodu, że odbierał władzę ministrowi Skarbu Państwa.

Odciąć polityków od ręcznego sterowania kadrami mogłaby zaś tylko prawdziwa prywatyzacja państwowych firm. Ale jej brak to temat na zupełnie inny komentarz...

Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Opinie Ekonomiczne
Marek Kutarba: Mamy szansę nie być już doświadczalnym poligonem Rosji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama