Wygląda na to, że co cztery lata można wymusić na rządzie wszystko: amnestie, podwyżki pensji i emerytur, likwidację radarów drogowych, a nawet zmianę oferty szkolnych sklepików. Wystarczy, że odpowiednio liczna grupa obywateli o coś poprosi, a politycy spełnią ich marzenia bez względu na koszty.

Prezent posłów dla frankowiczów w postaci prawie pełnego pokrycia kosztów ich nietrafionych decyzji to błąd, za który zapłaci przede wszystkim gospodarka. Ważniejszym skutkiem będzie jednak przekonanie społeczeństwa, że państwo musi odpowiadać za każdy ich błąd. Wczoraj jak frajerzy poczuli się wszyscy ci, którzy codziennie odpowiedzialnie myślą, kalkulują, czy warto się uczyć, wziąć kredyt, wychować dziecko czy podjąć jakieś ryzyko.

Z punktu widzenia gospodarki tylko pozornie za to rozdawnictwo zapłacą same banki i ich nielubiani właściciele. Nawet jeśli nie uda im się obalić nowej ustawy w Trybunale, to postarają się, by za nowe rozwiązania zapłacili ich klienci. Niestety, wśród akcjonariuszy banków jest wielu Polaków i wcale nie inwestorów giełdowych, ale kilkanaście milionów mających pieniądze w OFE czy w funduszach inwestycyjnych. Więc za tę środową decyzję posłów zapłacą też m.in. przyszli emeryci i różni drobni ciułacze. Jeszcze ważniejszym efektem będzie to, że ta decyzja nie poprawi naszego wizerunku wśród zagranicznych inwestorów zastanawiających się, czy inwestować nad Wisłą.

Najważniejszą nauczką płynącą z tej kompromitacji będzie świadomość niezwykle prymitywnego myślenia naszej klasy politycznej. Można rozumieć jej troskę o interesy dużej grupy wyborców. Problemem jest sposób, w jaki chce ona rozwiązać ten problem.

Gdy pojawia się ryzyko, że liczna grupa obywateli może stracić mieszkania (za które nie zapłacili całej ceny), to trzeba się zastanowić nad ewentualnym wsparciem, niekoniecznie darowując im niezasłużenie pieniądze. Przecież wystarczyło, by państwo wykupiło te lokale i pozwoliło im w nich mieszkać. Taka operacja byłaby nie tylko tania, ale przede wszystkim uczciwa wobec tych, którzy nie ryzykowali. Państwo musi być troskliwe, ale przede wszystkim sprawiedliwe dla wszystkich.