Reklama

Odłożone obowiązkowe remonty przychodni lekarzy rodzinnych

Ministerstwo Zdrowia idzie na rękę lekarzom: na spełnienie ostrych norm mają czas aż do 2012 roku

Publikacja: 19.02.2008 03:23

Liderka największej organizacji skupiającej lekarzy rodzinnych: – Jeszcze przed wyborami uprzedzaliśmy przyszłą panią minister, że pozostawienie ostrych przepisów sanitarnych może spowodować w grudniu 2008 roku zamknięcie nawet 90 procent przychodni lekarzy rodzinnych. Pacjenci nie mieliby dostępu do lekarza – mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Zielonogórskiego w Wielkopolsce.

I dodaje, że przed wyborami stowarzyszenie podpisało porozumienie z Platformą Obywatelską. – Poparliśmy PO m.in. w zamian za obietnicę, że rozporządzenie o wymogach sanitarnych najpierw zostanie odsunięte w czasie, a potem zmienione – mówi. Po wyborach Marek Twardowski, lider Porozumienia Zielonogórskiego, został wiceministrem zdrowia.

Opozycja jest zdumiona: – Ciągłe odsuwanie w czasie przepisów to ośmieszanie państwa – uważa Marek Balicki, poseł LiD z Komisji Zdrowia. – Korzystają na tym przede wszystkim właściciele prywatnych przychodni. Nie muszą wydawać pieniędzy na remont. Korzyści dla pacjentów specjalnie nie widzę.

Do 2012 roku czas na remonty mają też szpitale. Ale Bolesław Piecha, przedstawiciel PiS w Komisji Zdrowia, przekonuje: – Mimo wszystko nie traktowałbym przychodni i szpitali tak samo. W przychodniach niezbędne inwestycje są mniejsze. Zawarcie porozumienia przed wyborami to sposób na kupienie sobie głosów. Jednak nawet opozycja przyznaje, że przepisy sanitarne zmienić trzeba. – Wiele z nich nie przystaje do rzeczywistości – mówi Balicki. Jakie to przepisy? Bożena Janicka wymienia ich wiele. W każdym kilkukondygnacyjnym budynku mieszczącym przychodnię musi być winda. Trzeba zorganizować oddzielne poczekalnie dla chorych dzieci i dorosłych, położyć na ścianach kafelki do określonej wysokości. – Po co? – pyta Janicka. I wymienia: chore dzieci i chorzy dorośli nie spotkają się, jeśli będzie się ich przyjmowało w różnych godzinach. Urzędnicy żądają kafelków, by utrzymać czystość. A wystarczyłoby napisać, że ściany muszą być wyłożone łatwo zmywalnym materiałem. Windy? – Po co winda w budynku, w którym wszystkie gabinety lekarskie są na parterze? Przecież kierownik przychodni może ją tak zorganizować, że bez względu na liczbę pięter pacjenci będą mieli dostęp do gabinetów – uważa Janicka.

Porozumienie Zielonogórskie zapowiada współudział w pracach nad zmianą rozporządzenia sanitarnego. – Trzeba ustalić realne normy. Wtedy lekarze i właściciele przychodni będą gotowi je spełnić – zapewnia.

Reklama
Reklama

Lekarze rodzinni mówią o jeszcze jednym problemie. Prywatną praktykę lekarską często prowadzą w budynkach, które do nich nie należą. Ich właścicielami są gminy albo spółdzielnie. – Bywa, że właściciel nie zgadza się na remont. Poza tym nie możemy inwestować publicznych pieniędzy w modernizację pomieszczeń, które do nas nie należą – mówi Janicka.

Porozumienie Zielonogórskie oczekuje więc, że rząd zaproponuje jego członkom albo wykupienie budynków, w których prowadzą przychodnie, albo znajdzie sposób, by to właściciel sfinansował remont należącego do niego budynku.

Ochrona zdrowia
Trzy szpitale na Podkarpaciu mają setki milionów długów. Czy da się je uratować?
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Ochrona zdrowia
Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y
Ochrona zdrowia
Leczenie bólu w szpitalach. NFZ wykrywa nieprawidłowości. W tle pieniądze
Ochrona zdrowia
Więcej pacjentów z szansą na odszkodowanie z pominięciem sądu. Zapowiedź zmian
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama