Do gabinetu lubelskiego urologa Dariusza S. po udanym zabiegu przychodzi pacjent. Wręcza mu 500 zł, po chwili wraca i wciska jeszcze 200 zł (poprzedniej akcji nie zarejestrowała ukryta w ubraniu pacjenta kamera). W szpitalu zjawia się policja, zatrzymuje lekarza. Tak – w kwietniu 2005 r. – przebiegała prowokacja dziennikarska, którą wyreżyserował znany lubelski adwokat w zemście za romans urologa z jego żoną. Część jej organizatorów została zresztą za tę akcję już skazana.
Prokurator przesłuchuje kilkuset pacjentów. Ktoś w końcu przyznaje, że wychodząc ze szpitala, dał Dariuszowi S. alkohol. Prokuratura stawia lekarzowi dodatkowe zarzuty.
W lipcu Sąd Rejonowy w Lublinie skazuje doktora na dziewięć miesięcy więzienia w zawieszeniu i 3 tys. zł grzywny za przyjęcie łapówki w wyniku prowokacji. Uniewinnia go jednak z zarzutów dotyczących przyjęcia dwóch butelek koniaku i butelki wódki wartych w sumie ok. 150 zł. Uznaje, że zachowanie pacjentów było wynikiem „potrzeby okazania wdzięczności za przejawianą przez oskarżonego opiekę” i „pozostawało w związku z powszechnie istniejącym i ogólnie znanym, zakorzenionym w realiach polskich zwyczajem obdarowania lekarza drobnym upominkiem za udane wyniki leczenia”.
Innego zdania są śledczy, którzy w sierpniu zaskarżają wyrok. „Uniewinnienie Dariusza S. nie służy podwyższeniu standardów zachowań społecznych współczesnego państwa” – uzasadnia Ewa Marczewska z Prokuratury Rejonowej w Lublinie.
Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, przyznaje, że granica między łapówką a dowodem wdzięczności jest nieostra.
– I widać to w zróżnicowanym orzecznictwie sądów. Z punktu widzenia prawa karnego wręczenie lekarzowi butelki alkoholu spełnia kryteria przestępstwa. Ale zdajemy sobie sprawę, że według tych kryteriów tak samo może być odbierana bombonierka czy bukiet – mówi Syk-Jankowska. Nawiązuje do tego, że prokurator ścigał Dariusza S. tylko za koniak i wódkę, a pominął kwiaty i czekoladki od pacjentów, choć mogły być warte tyle samo co alkohol.
Prawniczy spór rozstrzygnie wkrótce Sąd Okręgowy w Lublinie. Ale zdaniem Tomasza Korkosza z Naczelnej Rady Lekarskiej trudno winić lekarzy za to, że pacjenci chcą im drobnym upominkiem podziękować za wyleczenie. – Nikomu nie można zabronić okazywania wdzięczności w ten sposób – uważa.
Według różnych analiz Polacy wydają na prezenty i łapówki w służbie zdrowia 7 – 12 mld zł rocznie. Za przyjęcie korzyści majątkowej funkcjonariuszowi publicznemu grozi do 12 lat więzienia.