Mowa o sprawie farmaceutki, która w 2016 r. została prawomocnie skazana za fałszowanie 358 recept oraz udział w nielegalnym obrocie co najmniej 1014 opakowaniami leków o wartości blisko 1 mln zł.

Czytaj więcej

Odsyłali chorych z kwitkiem, zarabiali 300 tys. zł dziennie. Skandal w szpitalu

Sprawa farmaceutki skazanej za fałszowanie 358 recept

Dwa lata później kobieta otrzymała zezwolenie na prowadzenie punktu aptecznego. Jednak do wojewódzkiej inspekcji farmaceutycznej (WIF) trafił z sądu wyrok skazujący, w efekcie czego w 2019 r. zezwolenie zostało cofnięte z powodu utraty rękojmi należytego prowadzenia apteki. Decyzję tę utrzymał w mocy Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF).

Farmaceutka odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA). Wnioskowała o uchylenie decyzji o cofnięciu zezwolenia, wskazując na zatarcie skazania. WSA jednak oddalił skargę. „Uznał, że wcześniejsze przestępstwo związane z obrotem lekami, nawet po zatarciu skazania i nawet jeśli zostało popełnione przed uzyskaniem konkretnego zezwolenia, może uzasadniać cofnięcie zezwolenia na prowadzenie punktu aptecznego z powodu braku rękojmi” – przypomina Rynek Zdrowia.

W lutym 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał jednak wyrok, w którym uznał, że zatarte skazanie nie może samo w sobie przesądzać o utracie rękojmi do prowadzenia punktu aptecznego. W konsekwencji uchylił wyrok WSA oraz decyzje GIF i WIF dotyczące wspomnianej farmaceutki, a także umorzył postępowanie administracyjne jako bezprzedmiotowe.

Czytaj więcej

Duże zmiany w receptach. 13 września wchodzą nowe zasady

Orzeczenie NSA sprzeczne z wcześniejszymi wyrokami

W opisywanej sprawie, jak zauważa Rynek Zdrowia, występuje jednak wyraźny paradoks. Nowe orzeczenie NSA jest sprzeczne z jego wcześniejszymi wyrokami w czterech innych sprawach dotyczących tej samej farmaceutki. Wówczas sąd uznał bowiem, że nie daje ona rękojmi należytego prowadzenia apteki.

„Tutaj doszło do paradoksu. Powstała bowiem tym samym sytuacja, że na poziomie NSA w stosunku do tej samej farmaceutki w analogicznym stanie faktycznym: w czterech sprawach doszło do stwierdzenia, że nie posiada ona rękojmi do dalszego prowadzenia aptek, a w piątym, ostatnim, do stwierdzenia, że ją nadal posiada. Wyrok z lutego dodatkowo uchylił drzwi do twierdzeń o »odzyskiwaniu« rękojmi, które wcześniej w orzecznictwie NSA, dotyczącym odwróconego łańcucha dystrybucji, nie występowały” – zauważa serwis.

Czytaj więcej

Ministerstwo Zdrowia uruchamia bezpłatne badania. Program ruszy 1 października

Znaczenie wyroku NSA

Opisywany wyrok NSA może okazać się istotny w wielu sprawach dotyczących tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków, procederu polegającego na wyprowadzaniu z legalnego rynku leków przeznaczonych dla polskich pacjentów i ich sprzedaży za granicę, gdzie osiągają znacznie wyższe ceny.

Do tej pory utrata rękojmi była dla inspekcji farmaceutycznej jednym z głównych narzędzi w walce z procederem nielegalnego wywozu leków za granicę.

Ponadto, jak zauważa Rynek Zdrowia, wyrok może oznaczać także poważne skutki finansowe dla Skarbu Państwa. Przedsiębiorcy, którym uchylono decyzje o cofnięciu zezwoleń na prowadzenie aptek, mogą chcieć teraz dochodzić odszkodowań za okres, w którym nie mogli ich prowadzić.

– W przypadku wysokoobrotowej apteki kilka miesięcy przestoju może oznaczać 400–500 tys. zł szkody. Jeżeli apteka nie działa przez cztery lub pięć lat, a przedsiębiorca nadal ponosi koszty utrzymania lokalu w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie, skala roszczenia może być wielokrotnie większa – zauważył w rozmowie z Rynkiem Zdrowia mecenas Dominik Jędrzejko występujący jako pełnomocnik w sprawach związanych z cofnięciami zezwoleń.

Jednak zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i GIF, nadal stoją na stanowisku, że utrata rękojmi nie ulega przedawnieniu i nie odnawia się automatycznie wraz z upływem czasu.

Czytaj więcej: Sfałszowała 358 recept, znowu może prowadzić aptekę. Wyroki sądu mogą kosztować państwo miliony