7 lutego 2026 r. 20-letnia Julia Liegmann została przyjęta do Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku na planowy zabieg kruszenia kamienia nerkowego. Wcześniej była już leczona w tej placówce na sepsę związaną z zakażeniem układu moczowego, o czym informowała jej dokumentacja medyczna.
Czytaj więcej
Amerykański piosenkarz Oliver Tree znalazł się wśród sześciu ofiar zderzenia dwóch helikopterów nad Rio de Janeiro – podał portal CNN Brasil. Artys...
Śmierć 20-letniej Julii. Kobieta osiem godzin czekała na przyjęcie na OIOM
Kilka godzin po zabiegu stan kobiety drastycznie się pogorszył – zaczęła wymiotować krwią i wymagała pilnego przewiezienia na OIT. Jednak, jak twierdzi gdański szpital, na jego oddziale nie było wówczas wolnych łóżek. W związku z tym podjęto decyzję o transporcie pacjentki do innej placówki oddalonej o kilka kilometrów. 20-latka musiała jednak czekać na przyjęcie. Ostatecznie od decyzji o konieczności umieszczenia na OIT do momentu, w którym pacjentka znalazła się na tym oddziale, minęło osiem godzin.
17 lutego kobieta zmarła, a przyczyną śmierci była urosepsa, zakażenie, na które kilka miesięcy wcześniej leczyła się w tym samym gdańskim szpitalu.
Czytaj więcej
44-letniego obywatela Rosji zastrzelono w Białej Podlaskiej. Lokalne media podają, że ofiarą był Simion Skrepecki, rosyjski artysta i krytyk Kremla...
Sprawę śmierci 20-letniej Julii bada prokuratura. Postępowanie wszczął też RPP
Dariusz Kostrzewa – prezes spółki Copernicus, do której należy Szpital św. Wojciecha w Gdańsku – przyznał w rozmowie z Polsatem, że przyczyna śmierci 20-latki była „nie do przewidzenia na wcześniejszym etapie” oraz że taka sytuacja zdarza się „od czasu do czasu”.
Sprawą śmierci kobiety zajęli się śledczy. 29 kwietnia 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Bada, czy nie doszło do błędów w leczeniu i organizacji opieki nad pacjentką.
Postępowanie wyjaśniające w sprawie śmierci 20-latki wszczął z własnej inicjatywy również Rzecznik Praw Pacjenta. Ma ono na celu zbadanie, czy doszło do naruszenia praw pacjenta.
Czytaj więcej
Ekwadorskie władze podejrzewają samobójstwo. Niemniej, polskie śledztwo w sprawie śmierci polskiej aktywistki Moniki „Silvy” Koniuszek dotyczyć będ...
Prawa pacjentów odesłanych z SOR. RPP wyjaśnia procedury
W związku ze sprawą śmierci 20-letniej Julii Medonet zapytał biuro RPP o procedury i ścieżkę prawną dla pacjentów, którzy po odesłaniu z SOR-u wracają do szpitala w stanie sepsy.
— Taka sytuacja powinna zawsze zostać bardzo dokładnie przeanalizowana, ponieważ może oznaczać naruszenie praw pacjenta i standardów udzielania świadczeń zdrowotnych — brzmi fragment odpowiedzi biura rzecznika.
A co w sytuacji, gdy w dokumentacji medycznej nie odzwierciedlono wydarzeń, które w rzeczywistości miały miejsce w szpitalu? Wówczas, jak wynika z odpowiedzi udzielonej przez biuro RPP, pacjent może żądać jej sprostowania. Ma również prawo złożyć skargę do dyrektora szpitala, a także skierować sprawę do RPP, do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Izbie Lekarskiej lub dochodzić praw przed sądem.
Z kolei w sytuacji śmierci pacjenta, „osoby mu bliskie mogą dochodzić zarówno roszczeń, jak i wyjaśnienia sprawy” – podało biuro rzecznika. Mogą złożyć skargę do RPP, zgłosić sprawę do prokuratury, a także dochodzić roszczeń cywilnych (m.in. zadośćuczynienia czy odszkodowania). Jeśli natomiast pacjent był osobą samotną, wówczas działania z własnej inicjatywy podjąć może RPP oraz prokuratura.