Kancelaria reprezentująca rodzinę zmarłej pacjentki poinformowała w poniedziałek, że "ciężarna zgłosiła się do szpitala z powodu odpłynięcia płynu owodniowego, z żywą ciążą. Przy przyjęciu stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W toku hospitalizacji płód obumarł. Po niespełna 24 godzinach pobytu w szpitalu zmarła także pacjentka. Przyczyną śmierci był wstrząs septyczny. Zmarła pozostawiła męża i córkę".

Czytaj więcej

Fogiel o śmierci kobiety w ciąży: Pytanie do lekarzy, czemu podjęto taką decyzję

"Zmarła, w trakcie pobytu w wiadomościach wysyłanych do członków rodziny i przyjaciół relacjonowała, że zgodnie z informacjami przekazywanymi jej przez lekarzy, przyjęli oni postawę wyczekującą, powstrzymując się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu, co wiązała z obowiązującymi przepisami ograniczającymi możliwości legalnej aborcji" - czytamy w komunikacie.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz poinformował, że minister Adam Niedzielski zlecił przeprowadzenie kontroli w szpitalu.

Czytaj więcej

Marek Suski: Niestety wciąż czasem przy porodach kobiety umierają

- Z punktu widzenia Warszawy trudno oceniać tę sytuację - tłumaczył. W ocenie resortu kontrola ma wykazać, czy doszło w placówce do nieprawidłowości.

- Wolimy się nie wypowiadać do czasu zakończenia kontroli. Jest to sytuacja dosyć dramatyczna. Każde dodatkowe słowo zaogniające tę sytuację i napięcie wokół tego, jest niepotrzebne - powiedział Andrusiewicz.