Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia wystosował szereg postulatów, obejmujący m.in. wzrost wynagrodzeń. Rząd twierdzi, że realizacja żądań oznaczałaby wydatek ponad 100 mld zł rocznie.

W czwartek strony spotkały się. Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz przekazał, że ze strony resortu rozmowy prowadzi wiceminister Piotr Bromber, odpowiedzialny za dialog społeczny, obecny jest także prezes NFZ. Na spotkaniu jest również "szeroka reprezentacja komitetu protestacyjno-strajkowego z Białego miasteczka".

- Wyliczenia na bazie postulatów, które otrzymaliśmy, zasadniczo się nie zmieniły. Nadal mówimy o wzroście nakładów w ciągu kilku miesięcy o 104 mld zł, w tym 65 mld zł na sam wzrost wynagrodzeń - mówił na konferencji prasowej Andrusiewicz.

Czytaj więcej

"Cichy dyżur" zamiast "Białego miasteczka". Medycy zmieniają formułę protestu

- Szczegółowe wyjaśnienia zostały przekazane, ale oczekujemy też odpowiedzi i liczymy, że one w trakcie dzisiejszego spotkania padną, choćby do tego, jak mamy liczyć staż pracy - zaznaczył. Dodał, że strona rządowa ma też inne pytania dotyczące postulatów.

Czy jest szansa, że protest medyków zakończy się kompromisem?

- Na kompromis jest zawsze szansa, jeżeli siedzimy przy stole, dlatego tak ważne jest to, że ten dialog w tej chwili się odbywa - skomentował rzecznik resortu kierowanego przez Adama Niedzielskiego.

Czytaj więcej

Minister zdrowia Adam Niedzielski
Medycy protestują. Niedzielski: Ich postulaty są absurdalne

- Ale od razu zastrzegam: ten dialog na pewno się dzisiaj nie skończy i nikt rozsądnie myślący nie może pokusić się o stwierdzenie, że dzisiaj zakończymy protest, że dzisiaj osiągniemy porozumienie. Nie, to raczej będzie długotrwały proces - podkreślił.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Rzecznik dodał, że w dialogu muszą uczestniczyć także pracodawcy i organizacje związkowe.

- Dzisiaj spotykamy się z komitetem protestacyjnym, ale jeśli rozmawiamy o wzroście wynagrodzeń, to ktoś ten wzrost wynagrodzeń będzie musiał realizować, a to jest strona pracodawców - powiedział Wojciech Andrusiewicz.