Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia wystosował szereg postulatów, obejmujący m.in. wzrost wynagrodzeń. W sobotę w Warszawie odbyła się demonstracja medyków, którzy założyli przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów "Białe miasteczko 2.0" (to nawiązanie do protestów z 2007 r.).
O protest medyków pytany był w TVN24 prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, członek Rady Medycznej doradzającej premierowi ds. COVID-19.
Odnosząc się ogólnie do protestów "określonych grup społecznych" prof. Simon powiedział, że "jeśli to się wyraża w sposób kulturalny, bez rzucania kamieniami w policję, wybijania szyb, palenia opon czy puszczania krów na ulicę, to należy to zaakceptować, o ile nie ma jakichś prowokacji".
Czytaj więcej
Przedstawiciele komitetu protestacyjnego medyków nie przyszli na rozmowy ze stroną rządową, którą reprezentował m.in. minister zdrowia Adam Niedzie...
- Protest jest uzasadniony - ocenił. Zaznaczył, że to, czy sa pieniądze na realizację postulatów medyków "to jest sprawa władz".
"W Niemczech zapłacą więcej"
Członek Rady Medycznej był pytany o kwestię postulatu podwyżek wynagrodzeń w służbie zdrowia - podnoszonego po tym, jak podwyżki przyznali sobie politycy.
- Gdy ja słyszę takie brednie, że lekarze zarabiają 15-18 tys... Oczywiście, nawet więcej, grubo więcej niektórzy - to osoby na kontrakcie, pracujące właściwie 30 dni w miesiącu, niemający minuty wolnego, robiący na zawał - powiedział prof. Simon dodając, że lekarze to jedna "z najkrócej żyjących populacji w Polsce".
Czytaj więcej
Trzeba usiąść do stołu i porównać nasze wyliczenia, to jest jedyna droga byśmy doszli do jakiegoś porozumienia - przekonywał Waldemar Kraska, wicem...
- Cały personel medyczny na całym świecie powinien być dobrze opłacany, inaczej będzie głosował wyjściem z tego kraju, przejechaniem przez Odrę do Niemiec, gdzie zapłacą więcej - podkreślił.
- Każdy chce żyć we własnym kraju, ale musi być (mu) przyzwoicie - nie nadmiernie - uczciwie zapłacone za wykonywaną pracę - przekonywał Krzysztof Simon.
"Wychodzą czasem jakieś potworki merytoryczne"
Rozmówca TVN24 wyraził przekonanie, że protestujący medycy zostaną przez rządzących "poważnie potraktowani".
- Ja z ministrem zdrowia - nie ja, grupa ekspertów, spotykamy się dość często co 2-3 tygodnie jako Rada Medyczna, to rozmowy są wysoce konstruktywne i bardzo racjonalne - stwierdził.
Czytaj więcej
"Kłamstwem i manipulacją" przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL nazwał słowa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o postulatach płacowych me...
Zastrzegł, że "wychodzą czasem jakieś potworki merytoryczne" i ocenił, że "tam, gdzie polityka zaczyna dominować nad zdrowiem ludzkim" zdarzają się "takie historie".
- I to się będzie wszędzie działo, niezależnie od ustroju, partii rządzącej i innych mmniej lub bardziej idiotycznych pomysłów - mówił profesor Simon.
Niedzielski: Nie były prowadzone żadne rozmowy
Piątkowe rozmowy protestujących z rządem zakończyły się fiaskiem, wtorkowe nie odbyły się. Przedstawiciele komitetu nie przyszli na spotkanie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim - wcześniej domagali się obecności premiera Mateusza Morawieckiego.
- Moim zdaniem oznacza to pewnego rodzaju bojaźliwość, jeżeli chodzi o prowadzenie merytorycznej rozmowy - komentował Niedzielski. Zapowiedział, że "premier nie będzie uczestniczył w żadnych spotkaniach na razie".
Szef resortu zdrowia przekazał, że w czwartek w ramach zespołu trójstronnego odbędą się rozmowy dotyczące m.in. kwestii minimalnych wynagrodzeń w służbie zdrowia, wezmą w nich udział przedstawiciele związków zawodowych, które nie uczestniczą w proteście.