Kilkadziesiąt atomów węgla, 242 ujęcia, czterech inżynierów i dwa tygodnie pracy — tyle było trzeba, aby wyprodukować jeden z najbardziej niezwykłych animowanych filmów świata.
Każda klatka jest tak mała, że na ludzkim włosie zmieściłoby się ich tysiąc — twierdzą inżynierowie z laboratoriów firmy IBM. I przypominają, że do produkcji filmu wykorzystano również potężne narzędzie — tzw. skaningowy mikroskop tunelowy pozwalający obserwować i manipulować materią na poziomie pojedynczych atomów.
- Koniuszek igły takiego mikroskopu jest naszymi oczami i palcami. Wyczuwa gdzie są atomy i robi dla nas ich obrazy, a gdy przysuniemy go bliżej do atomów, może jest przenieść w inne miejsce — tłumaczy dr Andreas Heinrich z IBM Research w Kalifornii.
FIlm „Chłopiec i jego atom" (można go obejrzeć wyszukując w Internecie „A Boy and His Atom") już został oficjalnie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Dla naukowców była to przede wszystkim zabawa — animacja pokazuje chłopca bawiącego się „piłką". - To nie jest jakieś specjalne osiągnięcie naukowe — przyznaje dr Heinrich.
— Myśleliśmy raczej o sposobie przyciągnięcia uwagi dzieci do matematyki, nauki i technologii. Atomowy film jest również demonstracją możliwości technologicznych laboratoriów IBM. To właśnie w ośrodku badawczym tej firmy w Zurychu powstał w 1982 roku skaningowy mikroskop tunelowy.
Jego twórcy — Gerd Binning i Heinrich Rohrer otrzymali za to osiągnięcie Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki już w 1986 roku. Było to pierwsze urządzenie umożliwiające obserwacje materii w skali ułamków nanometra. Teraz takie „zabawy" naukowców mogą doprowadzić do opracowania nowych technik przechowywania danych.
Przed rokiem badacze IBM zademonstrowali m.in. sposób zapisania pojedynczego bitu informacji w zaledwie 12 atomach. Jak sami podkreślają to ogromna różnica w porównaniu do milionów atomów, których dziś potrzebujemy do zapisu danych o takiej samej objętości.
— podst. bbc