Ile gotówki płynie na rynek mieszkań

Część sprzedających lokale nie chce słyszeć o tanim kredycie. Na wypłaty trzeba długo czekać. Wygrywają gotówkowicze.

Publikacja: 09.11.2023 21:05

Na rynek nieruchomości wciąż płynie strumień gotówki. Przybywa transakcji na kredyt

Na rynek nieruchomości wciąż płynie strumień gotówki. Przybywa transakcji na kredyt

Foto: adobestock

Wraz z ożywieniem rynku kredytów spada udział transakcji za gotówkę – mówi Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments.

– Nie znaczy to, że liczba transakcji gotówkowych maleje. Osób posiłkujących się kredytem jest dziś znacznie więcej niż przed rokiem, nawet dwu–trzykrotnie. Na bardziej konkretne informacje musimy jednak poczekać – mówi analityk. – Ostatni raport NBP dotyczy II kwartału. Udział gotówki w zakupach nowych mieszkań na siedmiu największych rynkach był szacowany aż na 81 proc. Nawet po „usunięciu” gotówki, która stanowiła wkład własny do kredytu, udział zakupów gotówkowych przekraczał 70 proc. Aby odczytać dane w sensowny sposób, trzeba pamiętać, że wzrost popytu na kredyty przekłada się na ich wypłaty nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem – dodaje Bartosz Turek.

Pieniądze na stół

Ogromny popyt na kredyty wywołał uruchomiony w lipcu program „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. Bartosz Turek podkreśla, że nawał wniosków kredytowych zakorkował oddziały banków na kilka tygodni. Dlatego, jak mówi, rekordowy popyt na tanie finansowanie w statystykach NBP będzie widoczny dopiero za jakiś czas.

– Za kilka miesięcy zakupy gotówkowe przestaną aż tak dominować nad zakupami wspieranymi kredytem – mówi analityk. – Spodziewam się udziału transakcji kredytowych (wraz z wkładem własnym) na poziomie ok. 50 proc. Nie zdziwiłbym się, gdyby w danych za IV kw. lub na początek przyszłego kredyty nawet lekko zdominowały gotówkę.

O malejącym udziale gotówki w transakcjach na rynku mieszkań mówi badanie portalu Nieruchomosci-online.pl po III kw., w którym wzięło udział ponad 1,1 tys. przedstawicieli biur nieruchomości z całej Polski. Z analiz wynika, że klienci gotówkowi odpowiadają za 20–40 proc. transakcji na rynku wtórnym zarówno w segmencie kawalerek, jak i większych mieszkań. Tak wskazuje jedna trzecia ankietowanych pośredników. Nieco mniej agentów ocenia, że własne pieniądze finansują 40–60 proc. pilotowanych przez nich transakcji.

Czytaj więcej

Rynek mieszkań pod presją czasu

– Strumień gotówki cały czas płynie, ale nie jest już tak rwący. Nasze badanie nastrojów rynkowych wskazuje, że udział środków własnych w transakcjach jest mniejszy niż w 2022 roku – mówi Rafał Bieńkowski z portalu Nieruchomosci-online.pl. – Kiedy w ub.r. zapytaliśmy agentów o udział gotówki na rynku sprzedaży mieszkań, w środowisku pośredników przeważały odpowiedzi, że było to ponad 80 proc. ich transakcji. Był to efekt m.in. zaciągnięcia hamulca kredytowego na skutek zmiany wysokości stóp procentowych. Poza tym kupujący uciekali z gotówką przed rosnącą inflacją. W tym roku wygląda to już inaczej – zaznacza.

Pośrednik i zarządca Leszek A. Hardek, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN), ocenia, że zainteresowanych zakupem nieruchomości ze wsparciem kredytu jest dziś więcej niż klientów gotówkowych. Także Tomasz Rożek, pośrednik z agencji Akces, mówi, że transakcji gotówkowych nie ma już tak wiele. – Jeśli już gotówka, to lokale małe i tanie, typowo na inwestycje – mówi. – Trzeba jednak pamiętać, że inwestycja w mieszkanie na wynajem ze względu na duży skok cen zwraca się dłużej. W niektórych przypadkach kupujący zaczynają się zastanawiać, czy taka inwestycja ma w ogóle sens – zauważa.

Tanie i drogie adresy

Tomasz Rożek podkreśla, że sprzedający zdecydowanie wolą klientów gotówkowych.

– Część z nich, słysząc o „Kredycie 2 proc.”, rezygnuje z takiej transakcji. Na kredyt czeka się długo, rozpatrywanie wniosków ciągnie się w nieskończoność, kupujący nie chcą płacić zadatków, zgadzają się na umowę rezerwacyjną z zaliczką – wyjaśnia pośrednik. – W takim przypadku mieszkanie jest zablokowane nawet na trzy–cztery miesiące, bez gwarancji, że kredyt zostanie przydzielony.

Także Leszek A. Hardek ocenia, że za gotówkę są kupowane głównie małe mieszkania. – W ten sposób finansują zakupy przede wszystkim inwestorzy, ale są też klienci kupujący mieszkania dla dzieci albo dla siebie. Jest ich jednak mniej –zaznacza ekspert PFRN. Potwierdza, że właściciele wolą klientów gotówkowych. – Uzyskanie kredytu to czasochłonna procedura. Jest też ryzyko, że klient takiego kredytu nie dostanie – mówi.

Bartosz Turek nie ma wątpliwości, że w całej masie transakcji gotówkowych przeważają tańsze lokale. – Są one trzonem rynku mieszkaniowego – sprzedaje się ich najwięcej i sprzedają się najszybciej – mówi. – Właściciele najbardziej rozchwytywanych mieszkań wybiorą tego, kto rzuci gotówkę na stół, a nie tego, kto dopiero uda się do banku po kredyt, którego wypłata może nastąpić za miesiąc, dwa lub trzy – wskazuje.

Zastrzega jednocześnie, że za gotówkę sprzedają się jednak nie tylko małe i tanie mieszkania. – Gdybyśmy sprawdzili księgi wieczyste mieszkań z najdroższymi w Polsce adresami, okazałoby się, że większość ma wolne hipoteki. Oznacza to zwykle, że takie nieruchomości, kosztujące kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt milionów złotych, są najczęściej kupowane za gotówkę – mówi analityk.

Mała oferta

– Byłoby nadużyciem, gdyby klientów gotówkowych ograniczyć tylko do tzw. segmentu popularnego – potwierdza Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. – Wiele transakcji gotówkowych znacznie przekracza średnią rynkową. Często są to nieruchomości, które można skategoryzować jako mieszkania premium czy o podwyższonym standardzie.

A Bartosz Turek dopowiada, że za gotówkę kupowane są mieszkania i inwestycyjnie, i dla siebie. – Inna rzecz, że inwestor, który dysponuje gotówką, czasem pozyskał ją, zaciągając inny dług niż kredyt hipoteczny. Tego nie da się rzetelnie badać, więc dokładnych danych na ten temat nie mamy – zastrzega ekspert.

Pośrednicy zwracają też uwagę na malejącą ofertę mieszkań. – Po wakacyjnym boomie brakuje lokali kwalifikujących się do programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.” – zauważa Leszek A. Hardek.

Także Tomasz Rożek uważa, że o nieruchomość jest dziś niełatwo. – Rynek wtórny ma niewiele do zaoferowania, a znalezienie lokalu na tani kredyt czasem graniczy z cudem – podsumowuje.

Wraz z ożywieniem rynku kredytów spada udział transakcji za gotówkę – mówi Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments.

– Nie znaczy to, że liczba transakcji gotówkowych maleje. Osób posiłkujących się kredytem jest dziś znacznie więcej niż przed rokiem, nawet dwu–trzykrotnie. Na bardziej konkretne informacje musimy jednak poczekać – mówi analityk. – Ostatni raport NBP dotyczy II kwartału. Udział gotówki w zakupach nowych mieszkań na siedmiu największych rynkach był szacowany aż na 81 proc. Nawet po „usunięciu” gotówki, która stanowiła wkład własny do kredytu, udział zakupów gotówkowych przekraczał 70 proc. Aby odczytać dane w sensowny sposób, trzeba pamiętać, że wzrost popytu na kredyty przekłada się na ich wypłaty nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem – dodaje Bartosz Turek.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Mniej za wynajem mieszkania
Nieruchomości
Ceny mieszkań rosną coraz szybciej
Nieruchomości
Nowe mieszkania. Kolejne progi przekroczone
Nieruchomości
Barometr: coraz mniej mieszkań, coraz wyższe ceny
Nieruchomości
Rosną mieszkania na wynajem. Są rekordy