Reklama

Nieruchomości decydują o bogactwie narodów

Budowanie miasta to gra SimCity w realu czy polityka realizowana przez władze i biznes dla naszej potrzeby znalezienia dobrego miejsca do życia i możliwości spełniania marzeń i ambicji, satysfakcji bycia u siebie?
Olgierd Roman Dziekoński

Olgierd Roman Dziekoński

Foto: rp.pl

Kto buduje miasto i kto korzysta? Profesor Zofia Bolkowska, od wielu lat prowadząca analizy rynku budowlanego, szacuje w oparciu o dane GUS za 2016 r., że wartość sprzedaży substancji budowlanej całego rynku – blisko 170 mld złotych – prawie w połowie dotyczy inwestycji publicznych. Zatem pochodzi z naszych wspólnych pieniędzy, z budżetu, głównie samorządów – aż dwie trzecie tej wartości. Bo miasto to infrastruktura, a wszystkie obiekty inżynieryjne w Polsce to 110 mld złotych. To też budynki użyteczności publicznej, sądów, edukacji, również kultury, zdrowia, pomocy społecznej czy administracji. Czyli tej sfery, która sprawia, że życie staje się łatwiejsze – to 24 mld zł.

Ale miasto to także prywatne pieniądze, to budynki mieszkalne, to aż 62 proc. ze 163 tys. mieszkań, czyli z 16 mld zł w 2016 roku. Ale to również obiekty usługowe, biura, handel, czyli 19 mld zł. Wszystko to tworzy wartość miasta w wymiarze jego użyteczności, ale także kultury i architektury.

Co decyduje o wartości miasta? Czy wielkość nakładów na mieszkania? Czy może na domki jednorodzinne, które przecież stanowią aż 60 proc. całości naszego budownictwa mieszkaniowego, decydując o poczuciu wolności i swobody życia ich mieszkańców. Ale ktoś jednak musi zbudować uliczki, skwery, sklepy. A może też osiedla mieszkaniowe realizowane przez deweloperów, którzy pokrywają koszty infrastruktury, dróg i obiektów usługowych, które przecież powinny być finansowane przez lokalny samorząd. Ale samorząd może wtedy właśnie nie ma na nie pieniędzy, kredytuje je więc deweloper, czyli my – nabywcy.

System prawa nie pozwala w praktyce na publiczno-prywatne działanie w mikroskali. Na odzyskanie ponoszonych nakładów poprzez opłaty urbanistyczne i umowy z inwestorem. Bo sławne PPP to wielce skomplikowane działania obudowane procedurami prawa i lękiem praktyki. A tutaj przecież chodzi o zbudowanie ulicy, ścieżki rowerowej, skweru, może przedszkola, przychodni i przekazanie w użytkowanie samorządowi lokalnemu. Warto wprowadzić zasadę umowy infrastrukturalnej, która podzieli odpowiedzialność i finanse pomiędzy inwestorów i władzę publiczną. W drodze negocjacji, dialogu urbanistycznego jak w Niemczech czy Anglii.

Reklama
Reklama

A może miasto ma być wartością dla mieszkańców, którzy oczekują zwrotu inwestycji na swoich nieruchomościach lub w formie dywidendy z funduszy nieruchomościowych, jak REIT? Jeszcze ich w praktyce w Polsce nie ma, a pozwoliłyby na ponoszenie inwestycji w rozwój miasta – jakościowy, bo przecież oparty na stałym korzystaniu z wartości nieruchomości.

Nieruchomości decydują o bogactwie narodów. Polityka architektoniczna Finlandii już prawie 20 lat temu określiła, że wartość majątku narodowego tego kraju to w 57 proc. budynki. Zatem polityka rozwoju miasta to polityka wzrostu wartości majątku narodowego. A polityka architektoniczna to edukacja, prawo, relacje inwestor i władza publiczna oraz standard budowania, ład budowlany.

Mamy żurnale architektoniczne i artykuły o architekturze, ale nie mamy przekonania, że jej jakość jest wartością. Boimy się konkursów, obawiamy się dyskusji nad projektami. Co więcej, nie chcemy uznać, że jakość to inwestycja w koszt projektu, czas jego opracowania, nadzór i zarządzanie budową, współdziałanie inwestora z władzą publiczną. Tak jakbyśmy nie chcieli pomnażać majątku narodowego.

Miasto jest inwestycją, ale nie tylko i wyłącznie grą SimCity. Jest miejscem polityki rozwoju traktowanej jako pomnażanie dorobku pokoleń, jego mieszkańców, którzy inwestują swoje pieniądze dla realizacji oczekiwań, marzeń, ambicji. Model urbanizacji opisywany w rozprawach naukowych „intervening opportunities" jest modelem prawdopodobieństwa osiągnięcia sukcesu poprzez możliwość dobrych relacji międzyludzkich w miejscach, które dają największą dla nich szansę. Myślmy zatem, w jaki sposób tworzyć dobre, piękne miejsca w mieście. Takie, które będą osadzone w kulturze naszego społeczeństwa, tradycji klimatu, w historii rozwoju. Czyli polityka. ©?

Nieruchomości
Hotel w gdańskim Wrzeszczu już na starcie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Nieruchomości
Polak na swoim czy na cudzym. Jak chcemy mieszkać?
Nieruchomości
Magazynowe Accolade pracuje nad ofertą dla polskich inwestorów
Nieruchomości
Robyg może wrócić na warszawską giełdę
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama