W centrach miast brakuje pustych działek. To powoduje, że coraz więcej deweloperów zaczyna myśleć o zakupach terenów zabudowanych i rozbiórce znajdujących się na nich bloków czy starych biurowców. Takie obiekty to jedynie przyszły gruz, czy też można je w jakiś sposób wykorzystać?

Na początku warto adaptować lub przebudować dany obiekt, dostosowując go do nowej funkcji. Jeśli się nie da, to warto się zastanowić, na czym można zarobić. Materiały budowlane można albo wykorzystać ponownie na nowej inwestycji, albo uratować surowiec, segregując go na etapie rozbiórki na różne kategorie. Często inwestorzy zagospodarowują pod drogi gruz betonowy czy ceglany, ale nie myślą o pozostałych elementach. Czasami robią to wykonawcy budynków, szukając zarobku i oszczędności.

Jakie elementy nadają się do odzysku? Co najłatwiej można wykorzystać?

Najłatwiej demontuje się elementy modularne łączone mechanicznie, a nie klejem czy zaprawą. Takimi elementami są na przykład kamień elewacyjny czy wełna mineralna, które po oczyszczeniu mogą posłużyć w nowych miejscach. Prefabrykacja służy też ekonomii cyrkularnej, a elementy konstrukcyjne często stanowią dużą część projektu.

Zdecydowanie najlepsze są rozwiązania naturalne, np. budynek z drewna z wypełnieniem kompostowalnym, dlatego, że jak drewno jest suche i osłonięte od wody, jest znacznie trwalsze niż stal czy żelbet. W przypadku braku ponownego zapotrzebowania na elementy po rozbiórce podda się procesowi biologicznej korozji.

Czy w Polsce mamy już przykłady inwestycji zbudowanych z elementów starych budynków, które pierwotnie miały zawędrować na wysypisko?

W Polsce widać wiele budynków drewnianych, które jako całe zostały przeniesione często przez pasjonatów, często do skansenów, ale również na inwestycje prywatne.

Jeśli jest okazja, to się ją wykorzystuje. Sam miałem taki przypadek. Podczas projektowania nowoczesnego pawilonu ze stali na Helu wykonawca zaproponował, nam, architektom, stalową podkonstrukcję, która mu zalegała po tymczasowych pawilonach z festiwalu muzycznego. Dostosowaliśmy tak projekt, aby wykorzystać tę stal. Przykładów jest na pewno więcej, ale jesteśmy na początku tej drogi.

Takie działania mają uzasadnienie ekonomiczne? Da się je pogodzić z deweloperskim Exelem?

Elementy pochodzące z rozbiórki nie są skalowalne, deweloper nie może zamówić kilku palet takich samych okien czy belek, najlepiej w takim samym stanie. Część materiałów z rozbiórki nie będzie się do niczego nadawała, ale pozostałe elementy będą stanowić niewielki fragment nowej inwestycji.

Łatwiej jest zamówić całość materiału i – co bardzo ważne u deweloperów i wykonawców – dostać gwarancję na montowane elementy. Nieliczni polscy producenci materiałów budowlanych, nie tak jak w większości na Zachodzie, wprowadzają do powtórnego obiegu fragmenty materiałów z rozbiórek. W związku z ustawą o odpadach łatwiej jest przetworzyć stary produkt na nowy materiał, niż wprowadzić go do ponownego obiegu.

W tym roku planuję pochylić się nad rozwiązaniami cyrkularnymi, szukając problemów i barier w branży na podstawie konkretnych inwestycji. Na materiałach z rozbiórek można też zarobić – darowiznę np. dla organizacji pożytku publicznego można odliczyć od podatku. Przy dużym obiekcie może to już być konkretny zysk, a dodatkowo mamy brak kosztów utylizacji i darmowy demontaż.

Jak ten trend rozwija się poza Polską? Gdzie mamy najwięcej inwestycji „z odzysku"?

Najmniej marnuje się w krajach biednych i gospodarkach wschodzących. Fawele Ameryki Południowej są przecież całe zbudowane z elementów przypadkowych, prawie zawsze projektowanych bez architektów. Na Haiti istnieje miasto wybudowane z elementów z budynków zniszczonych przez huragany. Często obieg zamknięty to niestety konieczność, a nie wybór.

W Europie rozmawia się o tym trendzie od niedawna. W Niemczech powstała książka „Ponowne użycie komponentów", a rząd Finlandii będzie traktował budynki jako banki surowców naturalnych. Nowy Europejski Bauchaus również będzie wnosił o uregulowanie tej kwestii.