– Ktoś w czasie sylwestrowej nocy postawił na moim miejscu parkingowym samochód, włożyłam mu kartę za wycieraczkę, dzwoniłam do wspólnoty, ale samochód stoi nadal, a swój muszę parkować na miejscu znajomych dzięki ich uprzejmości. Co mam robić? Czekam i czekam – pisze nasza czytelniczka.

Takie problemy zgłaszane są nie tylko w okresie świątecznym, gdy akurat wolnych miejsc jest więcej. Wspólnoty czy spółdzielnie są w tych sprawach bezradne. Chyba, że utrzymują blokady przy miejscach parkingowych.

– Właściciel ma możliwość zgłosić zajęcie miejsca parkingowego na policję lub do straży miejskiej, co może skutkować nałożeniem na osobę parkującą mandatu karnego od 400 do 800 zł, ale także odholowaniem auta na koszt jego właściciela. Ale w sytuacji braku odpowiedniego oznakowania, właścicielowi zajętego miejsca pozostaje wystąpienie do sądu z roszczeniem cywilnoprawnym, związane z ochroną prawa własności – radzi mec. Łukasz Foryś z Kancelarii Sobota Jachira.

Czytaj więcej

Parking dla klientów z pełnym odpisem VAT - interpretacja podatkowa

Ta rada ma jednak dwa słabsze elementy. Po pierwsze, funkcjonariusze najczęściej odmawiają interwencji, jeśli nie naruszono zasad ruchu i bezpieczeństwa drogowego czy nie zatarasowano np. wejścia do budynku, a straże miejskie pilnują głównie publicznych parkingów i opłat.

– Nasze sądy nie dopracowały się jeszcze sensownego rozwiązania, jak pociągnąć do odpowiedzialności kierowcę, który narusza cudze prawo własności, nielegalnie parkując – wskazuje Maciej Gawroński, radca prawny, kancelaria Gawroński & Partners. – Jednak ostatnio popularność zyskuje aresztowanie tablic rejestracyjnych takiego pojazdu. Od strony prawnej wymaga to zamieszczenia w regulaminie parkingu przepisu uprawniającego operatora parkingu (wspólnotę) do zastawu na tablicach oddanych (na mocy regulaminu) na przechowanie przez takiego niesfornego kierowcę. To rozwiązanie mi się podoba. Jest regulamin, jest cennik i jest prawo zastawu z art. 850 kodeksu cywilnego.

Cudzy samochód w takim przypadku nadal jednak pozostaje na parkingu, gdzie zwykle nie ma wolnych miejsc, i nawet przesunięcie auta, jak mówi mec. Mariusz Korpalski, jest prawnie wątpliwe, gdyż tzw. samopomoc można stosować tylko w chwili parkowania, a nie później.

Wojciech Kozłowski, radca prawny z kancelarii Dentons, proponuje radykalniejsze działanie:

– Jeśli na parkingu wspólnoty mieszkaniowej stoi cudzy samochód, zarząd i administrator wspólnoty może zawezwać pomoc drogową i samochód odholować. Można tego dokonać w ramach ochrony posiadania parkingu i dozwolonej samopomocy posiadacza (właściciela) parkingu. By nie eskalować kosztów, najczęściej takie pojazdy odholowuje się na najbliższe miejsce publiczne poza strefą płatnego parkowania. Dowodem prawidłowego działania administratora powinny być zdjęcia przed interwencją i ze wskazaniem, że samochód nie został uszkodzony, a jedynie przestawiony z parkingu niedozwolonego w miejsce dozwolone i bezpłatne.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Taka wywózka samochodu intruza oczywiście kosztuje, a odzyskanie tej sumy może wymagać wytoczenia mu procesu o odszkodowanie, co trwa w najlepszym razie miesiące.