Przed pięcioma dniami Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła epidemię Eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie stanem podwyższonego zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Jednocześnie zaznaczono, że brak kryteriów, by sytuację uznać za pandemię.
W piątek aktualne informacje na temat ogniska Eboli przedstawił na konferencji prasowej główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski. Oświadczył on, że „z punktu widzenia komunikacyjnego” rzecz rozpoczęła się prawdopodobnie wcześniej, ponieważ już 5 maja dostępne były informacje na temat „nieznanej choroby, która powoduje zgony na terenie Kongo”.
Czytaj więcej
Obywatel USA, który miał kontakt z wirusem Ebola w Demokratycznej Republice Konga, gdzie epidemię wywołał rzadki szczep tego wirusa, Bundibugyo i u...
Epidemia Eboli. Dr Paweł Grzesiowski podał nowe informacje
– 15 maja już można było ogłosić, że w prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga potwierdzono laboratoryjnie wystąpienie podtypu wirusa Ebola – relacjonował Grzesiowski, zaznaczając, że chodzi o rzadko spotykany podtyp, odkryty w 2007 r., nazwany Bundibugyo od jednej z prowincji Kongo. – Niestety, wirus ten wykazuje większą zjadliwość niż inne podtypy. Nie dysponujemy przeciwko temu wirusowi skuteczną szczepionką ani skutecznymi lekami – powiedział.
Główny inspektor sanitarny podkreślił, że WHO zdecydowała się na ogłoszenie stanu zagrożenia zdrowia publicznego po stwierdzeniu ponad 50 przypadków zgonów i ponad 200 przypadków podejrzeń lub potwierdzeń zachorowań. Dodał, że według stanu na 20 maja jest ok. 600 przypadków podejrzeń zachorowań, w tym 139 śmiertelnych, co oznacza, że odsetek śmiertelności przekracza 20 proc. i, w opinii GIS, jest „bardzo wysoki”.
Epidemia Eboli w Afryce Środkowej
– Oczywiście mówimy o warunkach jednej z najbardziej niedostępnych części Afryki, na dodatek ogarniętej konfliktem zbrojnym. Teren, gdzie występują zachorowania, jest kontrolowany przez rebeliantów, to w oczywisty sposób utrudnia działania medyczne – zaznaczył Grzesiowski.
Ebola. Główny inspektor sanitarny: To jedna z najgroźniejszych chorób
Na konferencji w siedzibie Głównego Inspektoratu Sanitarnego przekazano także, że po wykryciu ogniska w DRK krzywa zachorowań jest „właściwie pionowa”, co oznacza, mówił Paweł Grzesiowski, że „bardzo szybko przybywa nowych przypadków”. – To świadczyć mogłoby o tym, że ta sytuacja trwa już jakiś czas, a po prostu była zgłoszona zbyt późno – dodał szef GIS.
Czytaj więcej
Szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) poinformował, że z powodu Eboli w Demokratycznej Republice Konga zmarło już 139 osób, a ponad 600 wykazuje...
Paweł Grzesiowski podkreślił, że gorączka krwotoczna Ebola to jedna z „najgroźniejszych chorób, jakie znamy”. – Śmiertelność może sięgać nawet 50–60 proc., w zależności od warunków, w jakich pacjenci są leczeni – mówił. – Sytuacja wydaje się być stopniowo kontrolowana przez ekspertów międzynarodowych, niemniej jednak w dalszym ciągu nie jest pod kontrolą w rozumieniu przybywania nowych przypadków, pojawiania się nowych zachorowań – zastrzegł.
W latach 2014–2016 ognisko zakażeń wirusem Ebola pojawiło się w zachodniej Afryce. Zakażonych zostało wówczas ponad 28,6 tys. osób, a 11,3 tys. zmarło. Zakażenia wirusem występowały wtedy w Gwinei, Sierra Leone, ale też w USA, Wielkiej Brytanii i we Włoszech.
Główny inspektor sanitarny Paweł Grzesiowski podczas konferencji na temat bieżącej sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na świecie
Pierwsze symptomy zakażenia wirusem Ebola przypominają grypę: to gorączka, ból głowy i ogólne zmęczenie. Wraz z rozwojem zakażenia pojawiają się wymioty i biegunka, a czasem niewydolność narządów. U niektórych pacjentów dochodzi do krwotoków wewnętrznych i zewnętrznych (stąd mówi się czasem o gorączce krwotocznej).
Paweł Grzesiowski zaznaczył na konferencji, że zakażenie wirusem powoduje wielonarządową niewydolność, a w ciągu kilkunastu dni przy braku pomocy pacjent znajduje się w stanie terminalnym. Dodał, że z uwagi na wysoką śmiertelność wirusa ogłoszono „tak wysoki poziom alertu WHO”.
Wirus Ebola. ECDC ogłosiło pierwszy stopień alertu dla Europy
Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) ogłosiło także pierwszy stopień alertu dla Europy. – Co oznacza, że jesteśmy w gotowości do podejmowania działań, natomiast nie ma przypadków na terenie Europy, które by tutaj się przenosiły – tłumaczył Grzesiowski. Dodał, że w Europie pojawili się pacjenci z wirusem Ebola, „przewożeni w celach terapeutycznych” z Afryki.
Gorączka krwotoczna Ebola
– Nie mamy żadnych sygnałów, że dochodzi do zachorowań na terenie Europy – podkreślił. Zaznaczył, że źródłem wirusa są zwierzęta, w tym nietoperze i małpy. – Z punktu widzenia przenoszenia między ludźmi sytuacja, jeżeli chodzi o wirusa Ebola, jest dla nas niebezpieczna. Wirus bardzo łatwo przenosi się z wydzielinami chorych, a więc kluczową sprawą jest właściwa izolacja i stosowanie środków ochrony indywidualnej o najwyższym stopniu szczelności – kontynuował.
Dr Paweł Grzesiowski zwrócił także uwagę, że w przypadku wirusa Ebola okres wylęgania trwa do 21 dni, co może oznaczać konieczność długiej kwarantanny.
Zakażenie wirusem ebola
Główny inspektor sanitarny odniósł się także do sytuacji w Polsce. – Jesteśmy na etapie analizy ryzyka (...). Przygotowujemy się na ewentualność pojawienia się w Polsce pacjenta wymagającego izolacji. Jesteśmy świeżo po przeglądzie możliwości izolacji pacjentów wysokiego ryzyka w polskich szpitalach i to jest nasza odpowiedź na ten stan podwyższonej gotowości – oświadczył.
Grzesiowski powiedział, że żadne granice nie zostały zamknięte, ale zaapelował o „niewybieranie się w rejony objęte epidemią”, czyli do Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy. – Tym bardziej, że sytuacja jest niestabilna i trudno przewidzieć, jak się to potoczy – zaznaczył.
Główny inspektor sanitarny Paweł Grzesiowski mówił o bieżącej sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na świecie