Reklama

Kryzys nam nie grozi, ceny mieszkań będą spadać

Polsce nie grozi taki kryzys, jaki nastąpił na rynku amerykańskim, chociaż w dłuższej perspektywie możemy odczuć jego skutki. Dobrą informacją dla kupujących jest to, że ceny mieszkań raczej będą spadać. Gorszą – że kredyty mogą być coraz droższe

Publikacja: 14.07.2008 06:58

– W Polsce na rynku mieszkaniowym występują silne napięcia, podobne do obserwowanych w krajach uznanych za zagrożone bańkami spekulacyjnymi. Rynek jest jednak dosyć stabilny – mówi prof. Jacek Łaszek ze Szkoły Głównej Handlowej.

Co to jest bańka spekulacyjna? – Jest to kategoria przeniesiona z rynku aktywów finansowych. Najlepsza definicja to chyba ta, która mówi, że są to ceny oderwane od fundamentów, czyli od realiów, rzeczywistych potrzeb mieszkaniowych wynikających wprost z czynników demograficznych. To sytuacja, gdy ludzie kupują mieszkania dlatego, że mają nadzieję, iż ich cena wzrośnie. A jeśli ludzie kupują, to ceny lokali rzeczywiście się podnoszą i tworzy się bańka spekulacyjna. Mamy do czynienia ze zwyżką cen spowodowaną rosnącymi oczekiwaniami – tłumaczy prof. Łaszek.

Przestrzega jednak przed używaniem określenia „ceny zawyżone”, gdyż w ekonomii nie ma kategorii zawyżonych czy też zaniżonych cen.

Na polskim rynku z powstawaniem bańki spekulacyjnej mieliśmy do czynienia głównie w ubiegłym roku. W tym roku rynek się uspokoił.

– Sytuacja na naszym rynku nie jest normalna, bo nasza bańka spekulacyjna albo musi pęknąć, albo się zassać. I zależnie od tego, co się stanie, konsekwencje mogą być różne – mówi Jacek Łaszek.

Reklama
Reklama

Pęknięcie banki spekulacyjnej oznaczałoby, że ceny szybko pójdą w dół, i tego zapewne najbardziej życzyliby sobie nabywcy. Zassanie bańki natomiast to sytuacja, w której powoli będą rosły dochody, powoli będą spadać ceny oraz produkcja, a inflacja zje różnicę. Zdaniem analityków na polskim rynku będziemy raczej mieli do czynienia z jedną i drugą sytuacją.

Nie wiadomo, jak na rodzimy rynek mieszkaniowy wpłynie wejście Polski do strefy euro. Analitycy już teraz zajmują się tym zagadnieniem, ale wciąż brakuje podstawowych danych, takich jak: kiedy wstąpimy do strefy i co się stanie ze stopami procentowymi.

Na Zachodzie jest mowa o tym, że fundamentalnie stopy procentowe powinny być wyższe. A u nas w międzyczasie te stopy mogą trochę spaść. Co się stanie, gdy wejdziemy do strefy euro z niższymi stopami niż tam obowiązujące?

– Przystąpienie do strefy euro oznacza, że nie będzie Narodowego Banku Polskiego, który steruje stopami na naszym rynku. Będziemy podlegać Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Ich stopy procentowe staną się naszymi stopami – tłumaczy Jacek Łaszek.

Jeśli stopy procentowe spadną, ceny mogą zareagować wzrostem. Tak stało się w innych krajach, które przeszły już to doświadczenie, jak Irlandia czy Hiszpania. Ceny ostro poszły w górę. W związku z tym zwiększyło się znacznie ryzyko sektora bankowego.

– W Irlandii jest troszkę lepiej, bo tam generalnie był bardzo niski poziom zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych i Irlandczycy trochę nadrabiali ten poziom. Ale w Hiszpanii powstała bardzo duża nadwyżka mieszkań. Boomy nie są dobre, bo po nich przychodzi tym bardziej dotkliwy spadek – przekonuje Jacek Łaszek.

Reklama
Reklama

Zdaniem analityków zajmujących się rynkiem mieszkaniowym osiągnęliśmy dosyć wysoki poziom nierównowagi między popytem a podażą. Przy czym chodzi o tzw. popyt efektywny, a więc wyrażony w pieniądzu, a w przypadku zakupu mieszkań – w kredycie. W Polsce doszło do sytuacji, w której ceny mieszkań w stosunku do dochodów nabywców stały się zbyt wysokie.

– Zazwyczaj większość popytu, szczególnie w Polsce, to są lokalne dochody na danym rynku i okazało się, że ceny mieszkań w relacji do lokalnych dochodów stały się w pewnym momencie nadmiernie wysokie – mówi Leszek Łaszek.

Co analitycy przewidują, jeśli chodzi o nasz rynek? Ceny spadną czy wzrosną?

– Raczej należy się spodziewać ochłodzenia na rynku, a więc niewielkiego spadku cen. Na szczęście polska bańka spekulacyjna nie jest tak duża jak ta na rynku amerykańskim, gdzie w przypadku pęknięcia przewraca się sektor finansowy i są kłopoty w całej gospodarce – tłumaczy prof. Łaszek.

Przy prognozowaniu dotyczącym rynku mieszkaniowego problem polega na tym, że w wymiarze długookresowym sektor budowlany charakteryzuje się bardzo dużą zmiennością. Są okresy dużych przyspieszeń i potem spadków. Zawsze są nieregularności. Jest to związane m.in. z czynnikami demograficznymi, polityką gospodarczą i wieloma innymi zmiennymi.

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama