Reklama

Kamienica grozi zawaleniem, ale pozwalają w niej mieszkać

Kamienica przy ul. Górnośląskiej 7a, która jest wpisana do ewidencji zabytków, prawdopodobnie zostanie wyburzona. Nadzór Budowlany nakazał ją natychmiast opróżnić, twierdząc, że grozi katastrofą. – Nikt nam takiej informacji nie przekazał – alarmują mieszkańcy. Nowi właściciele i miejska administracja przerzucają się odpowiedzialnością
Kamienica grozi zawaleniem, ale pozwalają w niej mieszkać

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Na ścianach budynku próżno szukać ostrzeżenia, że jest on w fatalnym stanie technicznym. Tymczasem budynek wygląda na zrujnowany, tynk płatami odpada ze ścian. Schody zdają się zaraz rozpaść.

– Okazuje się więc, że w sercu Warszawy urzędnicy pozwalają nam żyć na bombie – denerwują się mieszkańcy przedwojennego budynku. – Latami płacimy czynsze do miasta, ale nikt nie pomyślał o niezbędnych tu remontach – mówią.

[srodtytul]Choćby do namiotów[/srodtytul]

Ul. Górnośląska. Dwie kamienice oznaczone numerami 7 i 7a mają wspólną ścianę.

Ta pierwsza powstała w 1925 roku, druga – rok później. Starsza jest właśnie remontowana. Co się stanie z młodszą, nie wiadomo.

Reklama
Reklama

– Budynki zostały nam powierzone w administrowanie na mocy uchwały zarządu Śródmieścia z 1994 roku – mówi Rafał Chromiński z dzielnicowego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. W kamienicy oznaczonej numerem 7 jest 30 mieszkań, z czego cztery to pustostany. W drugiej mieszka 19 rodzin, a 12 lokali jest opustoszałych.

O zwrot nieruchomości przy Górnośląskiej 7a upomnieli się prawni następcy byłych właścicieli. – Decyzji dekomunalizacyjnej, którą wydaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, nie mamy – twierdzi Rafał Chromiński. – Nieruchomość nie została więc jeszcze przekazana. Nadal to my nią administrujemy – informuje.

Prezydent miasta wydała natomiast decyzję o ustanowieniu użytkowania wieczystego gruntu położonego przy ul. Górnośląskiej 7a na rzecz spadkobierców.

– Czynsze ciągle wpłacamy jednak do kasy miasta – mówi jedna z lokatorek kamienicy (nazwisko do wiadomości redakcji). – Spadkobierców byłych właścicieli nigdy też nie widzieliśmy na oczy. Wciąż jesteśmy lokatorami komunalnymi – podkreśla.

Jerzy Majewski, wiceburmistrz Śródmieścia, twierdzi tymczasem: – To już jest budynek prywatny, ale jeszcze w administracji śródmiejskiego ZGN, gdyż fizycznie nie został przekazany.

– Budynek nie jest zagrożony katastrofą budowlaną. Gdyby tak było, wyprowadzilibyśmy mieszkańców choćby do namiotów – podkreśla wiceburmistrz. – Rzeczywiście istnieje jednak zagrożenie budowlane, bo budynek jest w złym stanie technicznym – przyznaje.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Zakaz wstępu[/srodtytul]

Sytuację inaczej ocenia Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Mimo że miasto nie przekazało jeszcze budynku nowym właścicielom, w maju 2008 roku PINB nakazał im natychmiastowe opróżnienie budynku. Powód? Jak tłumaczy Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, chodzi o „bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i mienia”. W ocenie PINB w kamienicy może się zawalić dach.

– Zarządziliśmy, by w budynku wydzielono strefę zagrożenia, uniemożliwiając dostęp osób trzecich. Na budynku powinno też się znaleźć zawiadomienie mówiące o zagrożeniu i zakazie wstępu do niego – wylicza Andrzej Kłosowski.

Tymczasem zwiedziliśmy bez żadnych przeszkód wszystkie piętra budynku. Nie znaleźliśmy informacji o zakazie wstępu. – Obowiązek wykonania naszej decyzji ciąży na obecnym właścicielu – twierdzi Kłosowski. Podkreśla, że w świetle dokumentacji PINB kamienica jest już prywatna. – Inaczej nie wydalibyśmy nakazu opróżnienia kamienicy nowemu właścicielowi – tłumaczy.

I przyznaje, że do dziś PINB nie kontrolował, czy na ścianach kamienicy znalazła się informacja o zagrożeniu. – Nie mamy takich możliwości kadrowych. Ale obiecuję, że sprawdzimy, co się w tej sprawie dzieje – zapewnia.

Jak na razie w PINB nie ma śladu, by ktoś się ubiegał o rozbiórkę kamienicy. – Takie pogłoski jednak się pojawiają. Wszystko owiane jest tajemnicą – skarżą się mieszkańcy.

Reklama
Reklama

Monika Dziekan, rzecznik mazowieckiego wojewódzkiego konserwatora zabytków, informuje zaś, że obie kamienice przy ul. Górnośląskiej (7 i 7a) są ujęte w ewidencji zabytków. Nie ma ich jednak w rejestrze. Co to oznacza?

– Obiekt znajdujący się w ewidencji zabytków jest chroniony tylko wówczas, gdy istnieje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – tłumaczy Monika Dziekan. Dodaje, że budynek z ewidencji można wypisać, gdy stracił on wartości artystyczne, historyczne albo naukowe.

Teren przy ul. Górnośląskiej nie jest objęty planem zagospodarowania, kamienice będą więc mogły zostać z ewidencji zabytków wykreślone.

[ramka][b]Gdzie jest właściciel i zabezpieczenia[/b]

Adwokat Michał Plisecki, pełnomocnik nowych właścicieli budynku, twierdzi, że odpowiednie oznakowanie i zabezpieczenie kamienicy przy ul. Górnośląskiej 7a leży w gestii Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, bo ten wciąż budynkiem administruje.

Reklama
Reklama

– Stan techniczny budynku uniemożliwia jego remont – mówi adwokat. Dodaje, że decyzję, czy dom rozebrać, właściciele podejmą po jego opróżnieniu i przeprowadzeniu ekspertyz.

Na pytanie, dlaczego kamienica nie jest zabezpieczona, rzecznik ZGN Rafał Chromiński nie odpowiedział. Tłumaczy, że zbiera... informacje na ten temat.[/ramka]

[ramka][b]Jak w PINB traktują petentów[/b]

Czwartek rano. W Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego dzień otwarty dla petentów. Jako lokatorki z ul. Górnośląskiej 7a, do których dotarły mgliste informacje dotyczące zagrożenia budowlanego, jakie stwarza przedwojenny budynek, prosimy urzędników o udostępnienie dokumentacji.

– Nie dam teczki bez zgody kierownika – mówi młody inspektor. – Nie jesteście stroną.

Reklama
Reklama

Kierownika jednak nie ma. Nikt nie wie, kiedy będzie. – Ma nienormowany czas pracy. Nie pytamy go, kiedy przyjdzie. Może jest na kontroli – rzuca urzędnik.

Ktoś kieruje nas do zastępcy kierownika. – Mamy informację, że dach może nam runąć na głowę. Płacimy czynsze do miasta, dlaczego więc samorządowy PINB nie skontrolował, co się dzieje? Dlaczego na budynku nie ma żadnej informacji o zagrożeniu?

– Panie mylą pojęcia. PINB nie kontroluje, tylko wydaje decyzje administracyjne. A jak się zawali, to będzie winien właściciel – tłumaczy wicekierowniczka.

I radzi, by napisać skargę na właściciela. Wtedy PINB, który nie kontroluje, skontroluje.

– Ale proszę się nam tu nie włóczyć po pokojach – rzuca jedna z urzędniczek i zamyka nam drzwi przed nosem.Aneta Gawrońska, Janina Blikowska[/ramka]

Nieruchomości
Hotel w gdańskim Wrzeszczu już na starcie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Nieruchomości
Polak na swoim czy na cudzym. Jak chcemy mieszkać?
Nieruchomości
Magazynowe Accolade pracuje nad ofertą dla polskich inwestorów
Nieruchomości
Robyg może wrócić na warszawską giełdę
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama