Rozmowa I Z Marcinem Gołębiowskim, pełnomocnikiem zarządu firmy redNet Consulting

Rz: Czy warto dziś inwestować w mieszkania wakacyjne?

Marcin Gołębiowski: Projekty tego typu są atrakcyjną alternatywą dla innych form inwestowania, pod warunkiem że są wybierane mądrze. Wtedy możemy osiągnąć zwroty rzędu 6 – 7 proc. w skali roku, a nawet więcej. To konkurencyjny wynik w porównaniu z bezpiecznymi lokatami kapitału.

O ile słowo „bezpieczne" na tle wydarzeń ostatnich lat może się wydawać trochę naciągane, o tyle zakupy mieszkań – szczególnie pakietowe – dają wysoki poziom bezpieczeństwa inwestycji. Poza tym możemy liczyć na wzrost wartości samej nieruchomości.

Pamiętajmy bowiem, że zwroty z inwestycji uwzględniają wyłącznie przychody i koszty z bieżącego wykorzystania nieruchomości, pomijając zmiany wartości nieruchomości. Potencjalny wzrost wartości mieszkania czy domu wakacyjnego to nic innego jak dodatkowy zysk dla inwestora.

Jak trafnie wybierać ofertę, aby móc z nieruchomości korzystać nie tylko samemu, ale też wynająć ją przez pośrednika czy zarządcę nieruchomości?

Jeśli zamierzamy zarabiać na mieszkaniu wakacyjnym, szczególnie ważne jest rozsądne przygotowanie się do inwestycji. W polskich warunkach mamy nieco trudniejszą sytuację niż w krajach południowych, gdzie sezon trwa często cały rok.

U nas istotne są dodatkowe atrakcje wspomagające wynajem poza sezonem letnim. Mowa tu np. o spa, salach konferencyjnych czy innych tego typu elementach w budynku, które mogą zmaksymalizować obłożenie, a przez to wpłynąć na wysokość przychodów. Istotne może się tu okazać wsparcie profesjonalnych agencji, które potrafią pomóc w wyborze najbardziej obiecującej inwestycji.

Na jakie zyski można liczyć? Po jakim czasie?

Symulację możemy przeprowadzić na konkretnym przykładzie. Załóżmy, że inwestujemy w niespełna 24-metrowy apartament z 3,7-metrowym balkonem w projekcie Zdrojowa Invest w Kołobrzegu. Cena netto mkw. mieszkania to 14,7 tys. zł. Doliczając 23-proc. VAT, na lokal wydamy 430,3 tys. zł. Miesięczny czynsz netto z najmu tego lokalu to 2 tys. zł i to jest nasz czysty zysk.

Zwrot z kapitału w pierwszym roku wynajmu to 6,86 proc., w piątym roku – 7,72 proc., w dziesiątym – 8,95 proc., w 15. – 10,38 proc., a w 20. – 12,03 proc.

Jeśli apartament kupilibyśmy na kredyt (przy założeniu, że zadłużamy się w banku w euro na 100 proc. wartości nieruchomości, z marżą 2,5 proc.), zyski byłyby oczywiście mniejsze. Licząc, że miesięczna rata kredytu hipotecznego wyniesie ok. 1650 zł, z 2 tys. czynszu zostanie nam na czysto 350 zł miesięcznie.