W Warszawie średnia cena mkw. nowych lokali wprowadzanych na rynek w czwartym kwartale 2010 r. wynosiła 7,3 tys. zł, by po roku spaść do 6,8 tys. zł (bez apartamentów). Stawki za mieszkania od deweloperów idą w dół także w innych miastach. Czy rynek wtórny zareaguje na te zmiany?
Katarzyna Liebersbach-Szarek, pośredniczka z agencji Nieruchomości Łobzowskie w Krakowie, ocenia, że spadki cen na rynku wtórnym wprawdzie podążają za spadkami na rynku pierwotnym, ale bardzo powoli. – Na rynku jest spora pula lokali kupowanych po wysokich cenach, często na kredyt walutowy. Ich właściciele niechętnie oswajają się z myślą, że muszą sprzedać ze stratą – tłumaczy Katarzyna Liebersbach-Szarek.
Dodaje, że mieszkania w niektórych lokalizacjach staniały nawet do 20 proc.– Ale np. na Starym Mieście właściciele nadal ustalają ceny na poziomie 10 tys. zł za mkw. O te mieszkania nikt nie pyta – mówi pośredniczka.
Marek Janta z Metrohouse & Partnerzy ocenia, że odwrotu klientów od rynku wtórnego nie widać. – W tym roku na pomorskim rynku notujemy większą liczbę transakcji niż w grudniu ub. r. – mówi Marek Janta. – Deweloperzy starają się przyciągnąć klientów obniżkami cen i promocjami. Na rynku wtórnym także można zauważyć spadki cen ofertowych. Właściciele urealnili swoje oczekiwania.
Marcin Jańczuk z Metro- house & Partnerzy dodaje, że spadają także ceny transakcyjne. – Rok temu średnia stawka transakcyjna za mkw. używanego lokalu w Warszawie wynosiła 7711 zł, podczas gdy dziś jest to 7502 zł – wylicza Marcin Jańczuk. – Ceny transakcyjne mogą nadal spadać, bo kupujemy coraz tańsze mieszkania, w gorszej technologii i stanie technicznym – zauważa Marcin Jańczuk.
Pośrednik Paweł Zeliaś z firmy SalonDomow. pl podkreśla, że biorąc pod uwagę mieszkanie używane, kupujący liczą, ile wydadzą na jego remont i podatek PCC. – Jeżeli oferta dewelopera wypadnie korzystniej, kupią właśnie u niego – wskazuje Paweł Zeliaś.
Szymon Jungiewicz, dyrektor działu badań i analiz w firmie Emmerson, zauważa, że rynek wtórny na spadki cen reaguje z opóźnieniem. – Większość sprzedających nie jest silnie zdeterminowana do zawar-cia transakcji – ocenia Szymon Jungiewicz. – Inaczej jest na rynku pierwotnym, gdzie duża podaż zaostrza konkurencję i zmusza deweloperów do akceptacji niższych cen. Jednocześnie w nowych inwestycjach, powstających na tańszych gruntach, po niższych kosztach usług budowlanych, deweloperzy są w stanie zaoferować niższe ceny przy utrzymaniu marż na satysfakcjonującym ich poziomie – tłumaczy dyrektor z Emmersona.
Marek Kiełpikowski, szef bydgoskiej agencji Arenda, podkreśla, że rynki pierwotny i wtórny się uzupełniają. – Dzisiejsza oferta na rynku pierwotnym jutro znajdzie się na rynku wtórnym. Większość klientów rynku pierwotnego ma dziś gdzie mieszkać, ale chce poprawić warunki mieszkaniowe. Musi więc sprzedać dotychczasowe lokum i kupić nowe – twierdzi pośrednik z Bydgoszczy.