Wybór lokum na wynajem lub nowoczesnego mieszkania komunalnego to dziś silny trend wśród młodych Polaków – oceniali zgodnie uczestnicy dyskusji poświęconej potrzebom mieszkaniowych Polaków w kontekście komfortu życia.

– Ten trend wynika z potrzeb generacyjnych. Zwiększa się potrzeba mobilności, chcemy się przemieszczać za pracą. Na rok, może na dwa – ocenia Przemysław Chimczak, współzałożyciel think.co. – Z badań młodego pokolenia wynika, że niekoniecznie muszą mieć własne mieszkanie. Jest myślenie: może nie będę brać kredytu, może gdzieś wyjadę, a rodzina jeszcze nie teraz. Mieszkanie na wynajem staje się więc oczywiste. No i jest widoczna awersja do kredytu.

– Młode pokolenie nasłuchało się o 30-letnich kredytach, a oni dużo większą uwagę zwracają na jakość życia, na ekologię, na bliskość szkoły – zgadza się Magdalena Czarzyńska-Jachim, rzeczniczka Urzędu Miasta w Sopocie.

W poszukiwaniu młodych

Właśnie Sopot stara się wyjść naprzeciw zmieniającemu się rynkowi nieruchomości i trendom społecznym. To trzydziestokilkutysięczne miasto jest w krajowej czołówce, jeżeli chodzi o najwyższe ceny za mkw. mieszkania. Wizerunek letniej stolicy Polski winduje też do góry ceny za wynajem. To bariera dla młodych ludzi.

– Trochę takim substytutem mieszkań na wynajem są mieszkania komunalne, które budujemy, by zatrzymać młodych ludzi – mówiła Magdalena Czarzyńska-Jachim. – Wybudowaliśmy 250 mieszkań i co roku chcemy budować kolejnych 50.

Jak podkreślała przedstawicielka Sopotu, widoczne są zmieniające się potrzeby młodych ludzi.

– Dzisiaj mieszkania często szukają młode rodziny z dwojgiem dzieci, które wcześniej dostały od nas mieszkanie jedno- albo dwupokojowe. I teraz te mieszkania są za małe. A my w Sopocie mamy dziurę, jeżeli chodzi o metraże od 50 do 100 mkw. – mówiła rzeczniczka Urzędu Miasta w Sopocie. – Dlatego przemodelowaliśmy budownictwo komunalne i budujemy większe mieszkania. Wymyśliliśmy też program mieszkań do remontu. Mamy np. 150-metrowe mocno zniszczone mieszkanie w kamienicy. Zgłaszają się dwie rodziny, swoim sumptem je dzielą i remontują.

Jak zauważa Magdalena Czarzyńska-Jachim, chętnych nie brakuje: – Zainteresowanie jest duże. Modyfikujemy też parametry. Kiedyś trzeba było być mieszkańcem Sopotu, a dzisiaj to oferta dla dzieci sopocian, które chcą wrócić.

– Ucieszyło mnie, że Sopot myśli, by ściągać ludzi, którzy kiedyś wyjechali – ocenił Przemysław Chimczak. – To ciekawe, jak nasz rynek będzie reagować na zmiany generacyjne. Czy będziemy burzyć, dogęszczać? Zaczynamy się bić o młodych ludzi. Wrocław nie tak dawno robił kampanię ogólnopolską, jest konkurencja – komentował Przemysław Chimczak.

Współzałożyciel think.co wspomniał też o stosunkowo nowym zjawisku w Polsce, jakim jest coliving, skierowany właśnie do młodego pokolenia.

– Zaczęliśmy zajmować się tym tematem cztery lata temu, kiedy udało się nam zbadać colivingi na świecie. Tempo rozwoju tej gałęzi jest już takie, że nie można ich zliczyć. W Stanach Zjednoczonych, Azji, Europie Zachodniej to już rozwiązania mocno testowane, pod kątem rynku i pod kątem potrzeb mieszkańców. Wchodzi też do Polski.

Mieszkanie jak kupno śmigłowca

Marian Bruliński, architekt i urbanista, wiceprezes Obido, podkreślał jak wielkim wyzwaniem jest wybór mieszkania, który trwa średnio pięć miesięcy.

– Cały proces decyzyjny wiąże się ze stresem, jest skomplikowany, aspekty techniczne, prawne, finansowe, lokalizacyjne. Człowiek musi stać się ekspertem rynku nieruchomości – mówił Marian Bruliński.

– Z punktu widzenia branży: powiedzmy, że mamy w ciągu pięciu miesięcy kupić śmigłowiec. Nasza praca tego wymaga, jesteśmy deweloperem i dobrze byłoby go mieć. Od czego byśmy zaczęli? Nowy, czy używany? Czym jest tanio, a czym drogo? Jakie są koszty, serwis? – wymieniał ekspert.

– Z takim poziomem wiedzy większość ludzi trafia na rynek mieszkaniowy. Skąd czerpią wiedzę? Z marketingu firm deweloperskich. Wszystkie mieszkania są świetnie skomunikowane, nie ma przecież innych na rynku. I muszą się w tym poruszać. I tutaj mamy paradoks – branża czerpała wiedzę o potrzebach ludzi na podstawie tego, jakie mieszkania kupowali – dodał Marian Bruliński.

Według niego wtedy właśnie, w ciągu tych pięciu miesięcy ostatecznie kształtują się potrzeby mieszkaniowe nabywców.

– Chcą mieć aneks czy oddzielną kuchnię? Większość powie, że oddzielna kuchnia i poda szereg powodów. Zadamy pytanie: aneks czy kuchnia, ale kosztem mniejszego salonu i ciut wyższej ceny. I wszyscy chcą aneks – opowiadał Marian Bruliński. – Mówi się, że w Warszawie, jeśli ktoś szuka mieszkania po prawej stronie Wisły, to w życiu nie kupi po lewej. Ale udało się tę tezę obalić, bo okazuje się, że klient rzadko zmienia preferencje dopiero w ostatnim miesiącu, kiedy ma już krótką listę i jest na ostatniej prostej.

Podczas debaty padło też pytanie o seniorów. Bowiem nie tylko zmiany w mentalności młodego pokolenia zmieniają rynek mieszkaniowy, ale starszego także.

– Seniorzy już nie wychodzą z założenia, że mają zajmować się wnukami i zejść ze sceny. Wchodząc w wiek 60 czy 70 lat nie mają zamiaru rezygnować. Mamy więc już trzy grupy, które oczekują, że spełni się ich potrzeby mieszkaniowe – mówił Przemysław Chimczak.