Na szczęście dla parafian mają oni jeszcze jedną drogę.
Ta sporna jest tam od niepamiętnych czasów, co najmniej od 300 lat, i zajmuje ok. 0,02 ha. Korzysta z niej parafia podczas uroczystości pogrzebowych i innych kościelnych, ale służy też mieszkańcom do odwiedzania grobów.
Droga leży nieco na uboczu, między dwiema działkami małżonków Stanisława i Anny D., którzy uprawiając pole, przejeżdżają po niej w poprzek. A w 2012 r. wręcz zamknęli bramę pozwalającą wjechać na nią z głównej ulicy.
Sporna działka jest własnością Skarbu Państwa, w użytkowaniu gminy, i formalnie nie jest drogą publiczną. Jest więc wyłączona z ogólnej zasady, że taka droga stanowi dobro publiczne, wyłączone z obrotu i niepodlegające zasiedzeniu. Z tego powodu, że jest państwowa, ksiądz nie płacił za nią podatku. Przez lata korzystanie z drogi zarówno przez parafię, jak i mieszkańców nie sprawiało większych problemów. Ujawniły się, gdy proboszcz postanowił uregulować jej status prawny.
Sąd Rejonowy w Jędrzejowie, a następnie Okręgowy w Kielcach orzekły zasiedzenie na rzecz małżonków D., uznając, że oni, a wcześniej ich rodzice (teściowie), władali działką z drogą jak właściciele. Sąd Najwyższy nie podzielił natomiast tego stanowiska i zwrócił sprawę SO do ponownego rozpoznania.