Reklama
Rozwiń
Reklama

Dom hobbita ocalony przed buldożerami

Walijski kryty strzechą ekobudynek nie zostanie zrównany z ziemią. Młodej rodzinie kibicował cały świat. Uratowała ją … uprawa malin i agrestu.

Aktualizacja: 19.07.2015 18:50 Publikacja: 19.07.2015 17:07

Dom hobbita ocalony przed buldożerami

Foto: Fotorzepa/Kuba Krzysiak

Młoda rodzina z Walii wygrała batalię o zachowanie "domku hobbita" po tym, jak nadzór budowlany nakazał go zburzyć – donosi „The Guardian". Młodzi małżonkowie użyli ekologicznych materiałów, by zbudować swój unikatowy, ukryty w pagórkowatym krajobrazie zachodniej Walii dom.

Para nie miała pozwolenia na budowę i wystąpiła o nie dopiero, gdy wraz ze swoim nowo narodzonym synem wprowadziła się do budynku trzy lata tamu. Nakazano im wówczas rozbiórkę. Ich walka o uratowanie ekodomu, w który zainwestowali 12 tys. funtów, wsparta przez tysiące ludzi na całym świecie, zakończyła się zwycięstwem, kiedy oddalono sprzeciwy nadzoru budowlanego.

- Jesteśmy szczęśliwi i bardzo poruszeni, że możemy mieszkać tak jak chcemy na własnej ziemi. To jest podstawowa potrzeba i pierwotny instynkt, by zbudować dom i mieć dach nad głową – mówią dziennikarzom „Guardiana" właściciele domu. - Ale w tej okolicy nie było domu, na który byłoby nas stać. I właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zbudować własny. Mamy szczęście, że posiadamy własną działkę – dodają.

I podkreślają: „To była długa, ciężka walka, w której musieliśmy sprostać bardzo surowym kryteriom dla budynków mieszkalnych. Wiadomość o tym, że możemy zachować nasz dom dostaliśmy pocztą elektroniczną. Byliśmy właśnie zagrzebani w papierkowej robocie, kiedy ta wiadomość nadeszła. Przeczytaliśmy ją sobie dwukrotnie".

Para twierdzi, że nie stać jej na kupno zwykłego domu w okolicy, ponieważ ceny wywindowali przyjezdni kupujący nieruchomości wakacyjne. Małżeństwo wybudowało więc dom na działce rodziców. Kiedy wystąpili o wsteczne zezwolenie na budowę, miejscowy nadzór budowlany złamał im serca, gdy zagłosował 9:4 na rzecz zburzenia przykrytego strzechą domku.

Reklama
Reklama

Właściciel budynku, który jest cieślą i rzeźbiarzem, oświadczył, że zbudował dom, by stworzyć synowi zdrowe środowisko, w którym będzie dorastał. - Urodziliśmy się tu, tu chodziliśmy do szkół, i tu chcemy spędzić całe nasze życie – mówi właściciel domu.

Rodzina spełniła kryteria niezależnej proekologicznej agencji One Planet Development, która określa, czy gospodarstwo jest ekologiczne. Te kryteria mówią, że 65 proc. środków utrzymania musi pochodzić bezpośrednio z uprawy ziemi. Rodzina osiągnęła te cele, dodając dochody ze sprzedaży wyrobów z drewna z przychodami z małego źródła energii odnawialnej na działce oraz ze sprzedaży uprawianych truskawek, malin, czarnych porzeczek, agrestu i rabarbaru.

Właściciele mówią: - Zbudowaliśmy porządny dom na własnej ziemi, wygodnie się nam tu mieszka i mamy nadzieję, że tak zostanie.

W swoim ostatecznym raporcie nadzór budowlany stwierdził: „Doszliśmy do wniosku, że budynek spełnia wszystkie wymagania rządu walijskiego w odniesieniu do gospodarstw ekologicznych. Na tej podstawie decydujemy, że dom jest dozwoloną formą zabudowy mieszkalnej w obszarze wiejskim".

Nieruchomości
Prezes Develii: w dużych miastach popyt na mieszkania będzie silny co najmniej 10-15 lat
Nieruchomości
Śląsk przyciąga biznes. Są tu wielcy gracze
Nieruchomości
Bogaci Polscy inwestują coraz więcej w nieruchomości komercyjne. Ale to za mało
Nieruchomości
Rynek mieszkań coraz bardziej posegmentowany. Walka na ceny
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama