Młoda rodzina z Walii wygrała batalię o zachowanie "domku hobbita" po tym, jak nadzór budowlany nakazał go zburzyć – donosi „The Guardian". Młodzi małżonkowie użyli ekologicznych materiałów, by zbudować swój unikatowy, ukryty w pagórkowatym krajobrazie zachodniej Walii dom.
Para nie miała pozwolenia na budowę i wystąpiła o nie dopiero, gdy wraz ze swoim nowo narodzonym synem wprowadziła się do budynku trzy lata tamu. Nakazano im wówczas rozbiórkę. Ich walka o uratowanie ekodomu, w który zainwestowali 12 tys. funtów, wsparta przez tysiące ludzi na całym świecie, zakończyła się zwycięstwem, kiedy oddalono sprzeciwy nadzoru budowlanego.
- Jesteśmy szczęśliwi i bardzo poruszeni, że możemy mieszkać tak jak chcemy na własnej ziemi. To jest podstawowa potrzeba i pierwotny instynkt, by zbudować dom i mieć dach nad głową – mówią dziennikarzom „Guardiana" właściciele domu. - Ale w tej okolicy nie było domu, na który byłoby nas stać. I właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zbudować własny. Mamy szczęście, że posiadamy własną działkę – dodają.
I podkreślają: „To była długa, ciężka walka, w której musieliśmy sprostać bardzo surowym kryteriom dla budynków mieszkalnych. Wiadomość o tym, że możemy zachować nasz dom dostaliśmy pocztą elektroniczną. Byliśmy właśnie zagrzebani w papierkowej robocie, kiedy ta wiadomość nadeszła. Przeczytaliśmy ją sobie dwukrotnie".
Para twierdzi, że nie stać jej na kupno zwykłego domu w okolicy, ponieważ ceny wywindowali przyjezdni kupujący nieruchomości wakacyjne. Małżeństwo wybudowało więc dom na działce rodziców. Kiedy wystąpili o wsteczne zezwolenie na budowę, miejscowy nadzór budowlany złamał im serca, gdy zagłosował 9:4 na rzecz zburzenia przykrytego strzechą domku.