Około 3,5 proc. wynosi teraz średnie oprocentowanie złotowego kredytu hipotecznego. To niewiele. Jest tak dlatego, że WIBOR 3M (na ogół po dodaniu marży banku wyznacza koszt kredytu) utrzymuje się na niskim poziomie 1,7 proc. I to już od kilku miesięcy. Nic, tylko iść do banku po tani kredyt i kupować mieszkanie.
Ale kto z nas pamięta, że w 1998 r. WIBOR 3M przekraczał 25 proc., a w 2000 r. sięgał 20 proc.? Jakich wartości należy się spodziewać w ciągu kolejnych kilkunastu czy kilkudziesięciu lat? Tego nikt nie potrafi przewidzieć. Tak samo jak nie wiemy, czy przez cały okres spłaty kredytu będziemy piękni i bogaci.
Dlatego sugerowanie się obecnym oprocentowaniem, w sytuacji gdy bierzemy na siebie zobowiązanie na długie lata, jest nierozsądne. Z góry trzeba założyć, że w ciągu np. 30-letniego czasu spłaty będą okresy, kiedy stopy procentowe, a zatem i raty, mocno wzrosną, my nie będziemy mieli pracy albo nasze wydatki drastycznie się zwiększą.
Jak wyliczyli eksperci KNF, gdy WIBOR 3M wynosi 1,65 proc., wysokość miesięcznej raty sięga 1322 zł (kredyt 300 tys. zł na 30 lat, marża banku 1,7 proc.). Wzrost WIBOR do 5 proc. oznacza zwiększenie raty do 1936 zł.
A gdyby WIBOR doszedł do 15 proc. (tyle wynosił np. w 2002 r.), trzeba by oddawać bankowi co miesiąc 4204 zł. Zanim podejmiemy decyzję o zakupie mieszkania na kredyt, zachęceni informacjami o rekordowo niskim oprocentowaniu, rozważmy więc kilka pesymistycznych scenariuszy.