Posążek odkryto na polu ornym. Z ziemi, być może z grobu, ale możliwe także, że z jakiegoś miejsca kultowego, w którym składano ofiary, wydobył go na powierzchnię pług.
Figurka ma 4,2 cm wysokości, waży 3 gramy, wykonana została z jednej cienkiej, podłużnej sztabki przez bardzo biegłego rzemieślnika. Pochodzi z VI wieku, z okresu, gdy w Europie trwała tzw. wędrówka ludów. Na razie nie określono jeszcze warsztatu, w którym wykonano tę statuetkę, prawdopodobnie jest to regionalny, skandynawski wyrób.
Figurka przedstawia nagą kobietę z gładko zaczesanymi do tyłu włosami. Rzemieślnik nie starał się zachować proporcji ciała, lecz łono kobiety jest wyodrębnione bardzo wyraźnie. Cienkie nogi przedstawione są schematycznie, ale kolana i łydki zaznaczono starannie, podobnie jak stopy – wyprostowane i skierowane w dół, podobnie jak u skaczącej baletnicy.
Na brzuchu kobiety widnieje szeroki pas lub tatuaż składający się z zygzakowatego motywu geometrycznego. Ale najbardziej tajemniczy element zdobi plecy nagiej kobiety – to dziesięć guzków lub stopni ułożonych wertykalnie, biegną przez środek pleców, w linii kręgosłupa.
Nie jest to pierwsza złota figurka wyorana na tym polu, są jeszcze męskie, w pozach wojowników. W odróżnieniu od kobiecego posążku wykonano je ze złotej blachy. Pierwszy męski posążek został wydobyty w 2009 roku, pozostałe w 2012.
Figurki zostały odnalezione w odległości od 5 do 15 m od siebie. Pierwotnie znajdowały się zapewne w jednym miejscu. Natomiast nie wiadomo, czy zostały złożone w ziemi razem, w jednym momencie, czy każda oddzielnie, w nieokreślonych odstępach czasu.
– Nie potrafimy określić charakteru tego znaleziska, czy kobieta ma związek z kultem płodności i kogo wyobrażają męskie postacie. Może są to posążki wotywne. Chyba ma znaczenie, że w pobliżu znajduje się kilka źródełek – wyjaśnia Rene Laursen, archeolog z Muzeum Bornholmu.
