— Statek jest w pozycji wyprostowanej. To jest bardzo pozytywna wiadomość — powiedział Franco Porcellacchia, włoski inżynier odpowiedzialny za akcję ratowniczą, agencji Reuters.
Choć w pierwszych godzinach akcji nic nie wskazywało na jakikolwiek ruch wokół wraku, ekipa ratownicza potwierdziła że podnoszenie liniowca rozpoczęło się punktualnie. Pogoda jest sprzyjająca, akcja rozpoczęła się o 6 rano ze względu na odpływ.
Od rana trwało wtłaczanie sprężonego powietrza do metalowych kasetonów wypełnionych wodą, które pozwoliły na ustawienie wraku, leżącego bokiem na dnie, do pozycji pionowej i oparcie go na specjalnym metalowym rusztowaniu we wrześniu ub. roku. Wrak waży 114,5 tys. ton
— Najbardziej krytyczną fazą tej operacji będzie pierwszy dzień: podniesienie wraku. Ściąganie z mielizny tak dużego statku pasażerskiego to operacja, której nikt wcześniej nie próbował — podkreśla Nick Sloane, pochodzący z RPA szef ekipy inżynierów.
Największym zmartwieniem specjalistów była to, czy w momencie kiedy „Costa Concordia" uniesie się nad wodę, nie przełamie się. Wtedy cała akcja skończyłaby się niepowodzeniem, a okoliczne wody i plaża, które od statku dzieli zaledwie 50 metrów, mogłyby zostać zanieczyszczone reszkami paliwa oraz fragmentami kadłuba.
Dotychczas wszystko poszło dobrze zgodnie z harmonogramem prac. Po wypełnieniu powietrzem kasetony pełnią rolę pływaków. Po wynurzeniu wraku następnym etapem było przeciągnięcie wraku o ok. 30 metrów. Dalsze podnoszenie jednostki pozwoli na przygotowanie się do drogi w kierunku oddalonej o 240 km Genui, gdzie wrak zostanie zezłomowany. Ta faza operacji potrwa pięć lub sześć dni.
Do Genui „Costa Concordia" wyruszy najprawdopodobniej w przyszły poniedziałek. Konwój złożony z armady holowników i statków pomocniczych wyruszy w podróż z prędkością ok. dwóch węzłów. Podróż, w zależności od pogody potrwa, kolejne pięć do sześciu dni.
reuters, afp
Krzysztof Urbański