Dwumiesięczne kocięta były w laboratorium karmione przez dwa-trzy tygodnie mięsem zainfekowanym pierwotniakiem Toxoplasma gondii, wywołującym toksoplazmozę. Następnie z ich odchodów pobierano pasożyty, które potem wykorzystywano do dalszych eksperymentów, których celem była skuteczna walka z chorobą.

Skutkiem ubocznym tych eksperymentów była jednak śmierć kociąt, które następnie były poddawane kremacji - pisze "The Independent". Kocięta były usypiane, aby nie rozprzestrzeniały dalej toksoplazmozy.

Justin Goodman, wiceprezes WCWP stwierdził, że - jego zdaniem - "większość podatników będzie zdegustowana tym, że przez dekady finansowali (ze swoich podatków) kocią rzeźnię Departamentu Rolnictwa".

Praktykę stosowaną przez Departament Rolnictwa skrytykował w liście do stojącego na czele tego Departamentu Sonny'ego Perdue kongresman Mike Bishop. Polityk zarzucił Departamentowi, że ten traktował kocięta jak probówki, podczas gdy to właśnie Departament Rolnictwa powinien dbać o wdrażanie praw chroniących zwierzęta w USA.

Departament w swoim oświadczeniu bronił prowadzonych w Maryland badań zwracając uwagę na znaczenie prac nad walką z pierwotniakiem Toxoplasma gondii, który jest źródłem występowania odzwierzęcej choroby u wielu ludzi.

Departament zapewnił, że laboratorium robiło wszystko, by "zminimalizować liczbę wykorzystywanych do badań kotów". Ocenił też, że szacunki mówiące o śmierci 100 kociąt rocznie są "poważnie przeszacowane".