Do pandemii mogłoby w ogóle nie dojść, gdyby służby weterynaryjne systematycznie badały zwierzęta - twierdzą brytyjscy naukowcy na łamach internetowego wydania magazynu „Nature”. Na podstawie badań genetycznych uczeni dowiedli, że wirusy bardzo blisko spokrewnione z A/H1N1 krążyły wśród świń od co najmniej dziesięciu lat.
[srodtytul]Krążący wirus[/srodtytul]
Aby odtworzyć rozwój wirusa i wczesną fazę rozprzestrzeniania się choroby, Andrew Rambout z Uniwersytetu w Edynburgu i Oliver Pybus z Uniwersytetu w Oksfordzie przebadali sekwencję genetyczną świńskiej grypy. Wykazała ona, podobnie jak wcześniejsze analizy, że A/H1N1 to mieszanka wirusów krążących wśród świń, ludzi i ptactwa domowego. "Wymiana żywych świń między Eurazją a Ameryką Północną ułatwiła wymieszanie się różnych wirusów świńskiej grypy" - napisali autorzy badań na łamach "Nature". — "Brak systematycznej kontroli weterynaryjnej sprawił, że nowy, mogący wywołać pandemię szczep przez wiele lat niewykryty ewoluował w organizmach zwierząt".
Stało się to w meksykańskich świniach, jednak badacze z National Autonomous University w Meksyku twierdzą, że taki sam potencjał wywołania zarazy mają wirusy bytujące w świniach ze Stanów Zjednoczonych.
[srodtytul]Pierwszy przypadek w styczniu[/srodtytul]
Na podstawie badań genetycznych brytyjscy naukowcy ustalili, że szczepy grypy blisko spokrewnione z jej świńską odmianą krążyły wśród zwierząt wiele lat przed tym, zanim przeniosły się na ludzi. "Istniały już między 9,2 a 17,2 lat temu" — piszą badacze.
Badania ustaliły, że przeskok wirusa ze zwierzęcia na człowieka po raz pierwszy miał miejsce w styczniu tego roku w Meksyku. Pierwsze dwa przypadki zachorowań na tę właśnie odmianę grypy odnotowano dopiero w marcu w Stanach Zjednoczonych. W czwartek 11 czerwca Światowa Organizacja Zdrowia wprowadziła najwyższy, szósty stopień zagrożenia pandemią. Oznacza to, że choroba objęła już cały świat i nie ma sposobu, by powstrzymać jej rozprzestrzenianie.