Już wcześniej grupa określająca się jako Guardians of Peace upubliczniła sporą część danych wykradzionych z serwerów Sony Pictures. Do sieci trafiły m.in.filmy, które nie miały swoich premier, scenariusze planowanych produkcji, wewnętrzne notatki, e-maile, listy płac i hasła do podsystemów firmowych. Straty finansowe z powodu tego włamania są obecnie trudne do oszacowania.

Ale pieniądze to tylko część problemu. Równie poważne są straty wizerunkowe. Tym bardziej, że włamywacze właśnie utrudnili działania koncernu na najbardziej podstawowym poziomie — upublicznili techniczną stronę — „kuchnię" — wielu działań firmy.

Do Internetu trafiły właśnie specjalne „przewodniki" dla producentów zaangażowanych w przygotowanie filmów („publicity bibles"). Są w nich adresy e-mail, numery telefonów komórkowych i stacjonarnych wszystkich osób związanych z konkretnym filmem. Pozwala to ekipie przygotowującej tytuł bezproblemowo kontaktować się z aktorami, scenarzystami, reżyserami.

Dokumenty zawierają również listę pseudonimów, czy raczej fałszywych nazwisk, pod którymi występują hollywoodzkie sławy. W ten sposób mogą korzystać z hoteli, restauracji czy linii lotnicznych osłaniając swoją prywatność. I tak — jak podaje „Fusion" — Tom Hanks występuje zwykle pod nazwiskiem Harry Lauder lub Johnny Madrid. Sarah Michelle Gellar to Neely O'Hara. Natalie Portman ukrywa się pod nazwiskiem Lauren Brown, a Clive Owen to Robert Fenton.

Odtwórca roli Jamesa Bonda Daniel Craig występuje zwykle jako Olwen Williams. A Jessica Alba wybrała sobie wiele mówiący pseudonim Cash Money.

Wyciągnięcie na światło dziennie firmowych tajemnic — zarobków, kontaktów, treści listów — ma utrudnić funkcjonowanie Sony. To element hakerskiej zemsty za wyprodukowanie filmu „The Interview", w którym dwóch Amerykanów dostaje polecenie zabicie Kim Dzong Una. Trop wiedzie do Korei Płn. Sam film ma mieć premierę 25 grudnia. W Polsce ma się pojawić 23 stycznia przyszłego roku.

Hakerzy we wtorek rano przedstawili kolejny raz swoje żądania. „Przedstawiliśmy już nasze jasne oczekiwania wobec menedżerów Sony, jednakże zdecydowali oni, aby je odrzucić" — brzmi komunikt przypisywany grupie Guardians of Peace. „Natychmiast wstrzymajcie wyświetlanie terrorystycznego filmu, który może zburzyć regionalny ład i doprowadzić do wojny! ".

Co ważne w tej sprawie, spośród wielu filmów produkowanych przez Sony Picture i upublicznionych przez hakerów brakuje „The Interview".

Hakerzy napisali również, że nie przejmują się prowadzonym od dwóch tygodni śledztwem FBI. „Nic nam nie grozi" — twierdzą. Odcięli się również od niedawnych listów e-mail z groźbami wobec rodzin szefów Sony Pictures.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Guardians of Peace włamali się na serwery Sony i wykradli 100 terabajtów danych. Udało im się również skasować część informacji na komputerach firmy. To jedno z największych i najbardziej spektakularnych włamań w historii.