Sprawę opisuje na swojej stronie internetowej Rzecznik Praw Obywatelskich.

30 października 2020 r. policja na autostradzie zatrzymała pięcioro działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, którzy jechali z Poznania do Warszawy, by wziąć udział w protestach przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny.

Wobec działaczy policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego – siły fizycznej i kajdanek założonych z tyłu. Nie przekazano, jaka jest podstawa czynności ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Po przewiezieniu do komendy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków. Po ok. trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy protokołów zatrzymania ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

W styczniu 2021 roku Sąd Rejonowy w P. orzekł prawomocnie, że czynności polegające na zastosowaniu środków przymusu bezpośredniego, a następnie pozbawieniu wolności poprzez przewiezienie do komendy - gdzie pozostawali przez kilka godzin nie mogąc samodzielnie, zgodnie ze swoją wolą decydować o miejscu swojego pobytu - stanowiły w istocie zatrzymanie. Zatrzymanie to sąd uznał za nielegalne, niezasadne i nieprawidłowe.

Pismem z 25 czerwca Komendant Stołeczny Policji poinformował o zakończeniu czynności wyjaśniających wobec funkcjonariuszy. Materiał potwierdził, że czynności wobec działaczy zostały wykonane nieprawidłowo. Jednocześnie z uwagi na art. 135 ust. 3 ustawy o Policji odstąpiono od wszczęcia procedury dyscyplinarnej. - Postępowania dyscyplinarnego nie wszczyna się po upływie 90 dni od dnia powzięcia przez przełożonego dyscyplinarnego wiadomości o popełnieniu przewinienia. dyscyplinarnego – głosi ten przepis.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich cała sprawa świadczy o naruszeniu dyscypliny służbowej przez przełożonego dyscyplinarnego lub rzecznika dyscyplinarnego. - Doprowadzenie do upływu terminu, o którym mowa w art. 135 ust. 3 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji jawi się jako naruszenie dyscypliny służbowej, polegające na niewykonaniu przez przełożonego dyscyplinarnego lub rzecznika dyscyplinarnego wyznaczonego do prowadzenia przedmiotowej sprawy obowiązków wynikających z przepisów prawa – ocenia RPO.

- Okoliczności faktyczne tej sprawy świadczą także o tym, że policja w ten sposób chroni funkcjonariuszy, którzy dopuścili się - co potwierdza prawomocne orzeczenie sądu - naruszenia podstawowych praw człowieka - dodaje.