Na inwestycje w infrastrukturę internetową mamy 200 mln euro w programie Innowacyjna Gospodarka (POIG) na lata 2007-2013. Pieniądze mają wspomóc te przedsięwzięcia, które bez pomocy byłby ekonomicznie nieopłacalne – użytkownicy końcowi mieszkają zbyt daleko, by koszty położenia sieci mogły się zwrócić w rozsądnym terminie.
Korzystne dla przedsiębiorców zmiany wprowadzono podczas posiedzenie Komitetu Monitorującego POIG w ostatni piątek. Z listy kryteriów usunięto zapis, który de facto zmuszał prywatnych przedsiębiorców prowadzić inwestycje tam, gdzie gminy zamierzały realizować inne działania finansowane z UE. Chodziło o dostarczenia komputerów i opłacanie rachunków za Internet osobom wykluczonym społecznie.
Jednocześnie z samego opisu programu Innowacyjne Gospodarka zniknąć ma zapis, że połowę użytkowników końcowych dotowanej sieci internetowej stanowić mają uczące się dzieci i młodzież z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, osoby bezrobotne, niepełnosprawne oraz firmy, które dostaną dotacje na rozwój e-usług.
– Dla operatorów to niewątpliwie duże ułatwienie – komentuje Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izba Informatyki i Telekomunikacji. Zmiany oznaczają bowiem, że zniknie obowiązek, nałożony na prywatne firmy, podłączania do sieci osób wykluczonych społecznie. Byłoby to dla przedsiębiorców dosyć duże obciążenie. W niesprzyjających okolicznościach, operator albo ponosiłby straty, albo musiałby podnieść opłaty dla innych odbiorców. To ryzyko było na tyle duże, że część ekspertów wieszczyła, że po unijne dotacje zgłosi się niewiele firm. „Rz” pisała o tym problemie w czerwcu.
Ale zmiana kryteriów może mieć też drugie dno, mniej korzystne z punktu widzenia całej pomocy UE. Jej zasadniczy cel to przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu, któremu co do zasady podlegają często osoby mniej zamożne. – Całkowite rozdzielenie działań podejmowanych przez sektor prywatny oraz samorządowy, może negatywnie wpłynąć na realizację tego celu – mówi Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan. Tym bardziej, że może dojść do kuriozalnych sytuacji. Gmina da jakiejś rodzinie komputer, ale nie będzie chętnych do dostarczenie tym osobom Internetu. Krzysztoszek przyznaje, że ta kwestia nie była dogłębnie przedyskutowana podczas piątkowego posiedzenie Komitetu Monitorującego.