– Do dwóch firm zostały wysłane pisma z wezwaniem do zaniechania naruszeń. Jeżeli nie będzie na nie pozytywnej reakcji, złożymy pozwy o naruszenie praw autorskich i majątkowych wydawców – potwierdza Piotr Mańkowski ze Stowarzyszenia Wydawców Repropol, organizacji zbiorowego zarządzania prawami wydawców.

We współpracy z nim spółka ReproPol sprzedaje licencje na korzystanie z materiałów wydawców tzw. firmom press clippingowym, przygotowującym i sprzedającym przeglądy prasy. ReproPol ma umowy z sześcioma takimi firmami, a reprezentuje w rozmowach 21 wydawców, w tym Presspublikę (wydawcę m.in. „Rz”). Miesięcznie zbiera z rynku 35 tys. zł, z czego 80 proc. trafia do podziału między wydawców.

[wyimek]ok. 40 mln zł wynosi wartość rynku monitoringu mediów w Polsce [/wyimek]

– Z rynku press clippingowego ściągamy jednak mniej niż jedną trzecią kwoty, jaką powinniśmy pozyskiwać, bo dwie największe firmy – Instytut Monitorowania Mediów i Press-Service, wciąż nam nie płacą – mówi Jan Rurański, prezes spółki ReproPol. Właśnie do tych dwóch firm zostały wczoraj wysłane pisma przedprocesowe. Niepłacące ReproPolowi spółki tłumaczą, że odprowadzają tantiemy do ośrodka zbiorowego zarządzania prawami autorskimi Kopipol (specjalizuje się w pobieraniu opłat od właścicieli urządzeń reprograficznych) oraz mają indywidualnie podpisane umowy z wydawcami. Powołują się też na ustawę o prawie autorskim, która zezwala na sporządzanie i rozpowszechnianie opracowań fragmentów już opublikowanych materiałów „ośrodkom informacji lub dokumentacji”.

Prezes IMM Paweł Sanowski odmówił nam wczoraj komentarza. – Odniesiemy się do zarzutów, kiedy otrzymamy pismo – uciął.

ReproPol prowadzi też wśród firm i instytucji korzystających z usług firm press-clippingowych kampanię informacyjną. – W Sejmie udało się zablokować przetarg na firmę press-clippingową, który kolejny raz wygrała firma niepłacąca ReproPolowi – mówi Rurański. Z usług takich firm korzystają jednak wciąż niektóre ministerstwa, np. Sprawiedliwości.