Pretekstem do jej zorganizowania jest trwający Rok Romantyzmu i 200. rocznica wydania I tomu poezji Adama Mickiewicza, czyli „Ballad i romansów”. Prezentowane obrazy pochodzą ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie.

- Wystawa nie zamyka się w umownych granicach romantyzmu, ma wiele oblicz – wyjaśnia „Rz” Agnieszka Rosales-Rodriguez, kuratorka ekspozycji. - Z tego właśnie powodu nie została zatytułowana „romantyzm”, ale „romantyczność” jako rodzaju dyspozycji emocjonalnej obecnej w polskiej sztuce w całym XIX wieku. W pierwszej połowie XIX wieku w naszym malarstwie niewiele jest mickiewiczowskiej fantazji, siły, brawury i wielkich narodowych tematów, co wynika z niesprzyjających okoliczności historycznych, czyli życia pod zaborami. W tym czasie niemal jedynym romantycznym artystą był utalentowany Piotr Michałowski,. W sztuce dominował nurt rodzajowy, portrety, weduty, pejzaże.

Ekspozycja składająca się z 25. obrazów, rozmieszczona została na ścianach Sali Kolumnowej, Sali Obrazowej, Antyszambry, w Małej Sieni, a także przed Gabinetem Prezydenta.

- Najważniejszym wątkiem reprezentowanym w kilku miejscach jest żywioł historii, sprawy narodowe, w polskiej tradycji widziane często w perspektywie religijnej i to też za sprawą Mickiewicza, propagatora mesjanizmu – mówi kuratorka. - Jest kilka istotnych przedstawień historycznych odnoszących się do różnych kluczowych momentów – od powołania Legionów Polskich we Włoszech („Wjazd generała Henryka Dąbrowskiego do Rzymu” Januarego Suchodolskiego), po wydarzenia Powstania Listopadowego („Powrót oddziałów Wojska Polskiego z Wierzbna” Marcina Zaleskiego). Scenę Powstania Styczniowego ilustruje obraz Józefa Brandta.

Wśród głównych wątków wystawy są i literackie (m.in. obraz „Pożegnanie Wacława z Marią” Józefa Simmlera nawiązujący do powieści poetyckiej „Maria” Antoniego Malczewskiego i tegoż malarza „Śmierć Barbary Radziwiłłówny” inspirowana tragedią Alojzego Felińskiego „Barbara Radziwiłłówna”); dotyczące ludowości (m.in. „Dziadek wiejski” Piotra Michałowskiego, „Karczma „Ostatni grosz” pod Warszawą” Jana Feliksa Piwarskiego); polskich pejzaży (m.in. „Natolin” Christiana Breslauera, „Plac Krasińskich z kościołem Pijarów” Marcina Zaleskiego).

- Najlepiej reprezentowany jest romantyzm udomowiony, czyli biedermeier – wyjaśnia kuratorka. – Taka też była przeciętna twórczość polskiego artysty pierwszej połowy XIX wieku. Pokazujemy piękny, rodzinny portret Antoniego Blanka – scenę koncertowania w rodzinnym, przytulnym zaciszu. No i co trzeba dodać – jest też portret naszego wieszcza, będący jedną z wersji „Portretu Adama Mickiewicza na Judahu skale” Walentego Wańkowicza.

Eksponowanych na wystawie obrazów nie można oglądać w stałej galerii Muzeum Narodowego w Warszawie, więc to szansa, by je zobaczyć. Jak zaznacza Agnieszka Rosales – Rodriquez nie oznacza to, że są dziełami tzw. drugiego sortu - część z nich była pokazywana w 2019 roku w Louvre-Lens we Francji na ważnej wystawie „Polska 1840-1918. Malować duszę narodu”. Na obecnej prezentacji nie można było pokazać ze względów konserwatorskich papierów, czyli prawdziwych ilustracji do „Ballad i romansów”, które są w zbiorach MN w Warszawie. Publiczność mogłaby je oglądać jedynie trzy miesiące, a wystawa ma trwać znacznie dłużej.

Zapytana o obrazy, na które szczególnie warto zwrócić uwagę, kuratorka wskazuje na dwa: „Balladę o liliach, „Pani zabiła Pana” Ignacego Gierdziejewskiego oraz „Wernyhorę” Jana Matejki.

- Obydwa są romantyczne – tak z ducha, jak i z treści – przekonuje Agnieszka Rosales - Rodriguez. - Niewielu malarzy próbowało zwizualizować ducha mickiewiczowskich ballad tak jak uczynił to Ignacy Gierdziejewski – w fantastycznej nokturnowej scenie pełnej grozy, w której pojawia się rozszalała żona, morderczyni małżonka. Ale i przyznać trzeba, że Gierdziejewski nie był wybitnym malarzem. Z kolei „Wernyhora”, w obecnej sytuacji politycznej nabrał nowego znaczenia. Ten bohater ludowych podań, postać na poły historyczna, na poły legendarna, znany ze słynnej przepowiedni zapowiadającej pojednanie Polaków i Ukraińców stał się teraz prorokiem polsko-ukraińskiego pojednania. Ta scena ma więc głęboko symboliczny wymiar.

Wystawa będzie dostępna dla zwiedzających w oznaczonych terminach i potrwa rok.