Reklama

Paweł Kapusta: Pani Noblistka i jej spin-szarlatani. Sprawa Tokarczuk wymagała nagłośnienia

Wokół polityków, artystów i sportowców ze szczytu jak grzyby po deszczu wyrastają sztaby doradców od okrągłych zdań. Smutna prawda jest taka, że to nic innego jak niszczenie debaty publicznej, która staje się przez to plastikowa, miałka, sztuczna, a celem samym w sobie jest robienie kasy, promocja, kreacja spiżowych postaci. W „Rzeczpospolitej” nie chcemy się na to godzić.
Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

Reklama

Gdzie armia marketingowców zaczyna uzurpować sobie prawo do decydowania, jakie reporter może zadawać pytania ich szefowi, jakich nie może – i jeszcze przyznaje się do tego w oficjalnych komunikatach rozsyłanych mediom, tam kończy się dziennikarstwo, a zaczyna małomiasteczkowy PR. W przypadku opisanym przez naszego dziennikarza Adama Pantaka, który chciał zrobić tradycyjny wywiad z Olgą Tokarczuk, następnie mógł „wysłać pytania mailem” (sic!), a ostatecznie został z niczym poza zażenowaniem, bo był podobno zbyt konfrontacyjny, chodzi o coś wiele poważniejszego (i smutniejszego) niż proste „nie” noblistki. Sprawę opisaliśmy tutaj – kliknij.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama