Pan Bronek ma 85 lat. Jest ogrodnikiem.
Od dawna nie rusza się z łóżka, jego działka
i pamięć zarosły chwastami. Tylko
stara jabłoń wie, że czasem trzeba urodzić
jabłko. Pan Bronek cieszy się, widząc w
telewizji nagie kobiety, woła wtedy swojego
nastoletniego wnuka i, odsłaniając w uśmiechu
resztki uzębienia, mówi mu: patrz! I dodaje:
jak będziesz wybierał się na panny, idź koło
mola, tam kręcą się najładniejsze, mnie też coś
przyprowadź, jak babka pójdzie na działkę. To
okrutne – pomyślałem, obserwując pana
Bronka – że ciało gaśnie, a apetyt trwa. A
potem pomyślałem o miłości, która
wbrew logice do końca pozostawia wybór.