Reklama

Czy warto tłumaczyć Dylana

Z Andrzejem Jakubowiczem, tłumaczem tekstów Boba Dylana rozmawia Marcin Kube

Aktualizacja: 14.10.2016 13:51 Publikacja: 14.10.2016 13:10

Czy warto tłumaczyć Dylana

Foto: PAP/EPA

„New York Times” pisze: „Kochamy Boba Dylana, ale nie potrzebujemy Dylana literackiego noblisty”. Pana ucieszył ten werdykt?

Z całą pewnością Dylan bardziej zasługuje na literackiego Nobla niż Obama zasługiwał na Nobla pokojowego, którego dostał, zanim jeszcze miał okazję coś zrobić.

Co w Dylanie było wyjątkowego na tle muzyki z lat 60.?

Bardzo mi bliski wtedy Jacek Jakubowski powiedział coś, co chyba wyjaśnia, dlaczego ktoś, kto rozumie te teksty, chce tłumaczyć Dylana. Jacek słuchał go ze mną i paroma innymi przyjaciółmi, nie rozumiejąc słów zupełnie. Spytałem go kiedyś, co mu się podoba w Dylanie, a on powiedział, że nawet nie rozumiejąc słów, czuje, że to „swój człowiek” śpiewa.

Jak się zaczęła pańska przygoda z Dylanem?

Reklama
Reklama

Od pierwszych folkowo-politycznych płyt. Moja sąsiadka z Placu Zawiszy w Warszawie miała egzemplarz płyty Dylana z 1968 „John Wesley Harding”, na której Bob brzmiał folkowo i mistycznie. Po wielokrotnym przesłuchaniu albumu wiedziałem, że Dylan jest „swój człowiek”. Tak powstało jedno z moich najwcześniejszych tłumaczeń, które Robotnik Sezonowy — pierwszy zespół Martyny Jakubowicz — grał na swoich koncertach.

Jak zaczął pan tłumaczyć jego teksty?

Zacząłem uczyć się angielskiego, kiedy miałem 9 lat. 10 lat później rozumiałem już sporo, a jednocześnie, jak wielu ludzi z mojego pokolenia, czułem, że na świecie jest dużo niesprawiedliwości. Jako dwudziestolatek miałem na swoich wytartych Levisach cytat z „Masters of War” Dylana. Początkowo najbardziej interesowały mnie blues i gospel, ale z czasem zacząłem uważnie popatrywać na miejski folk i konkretnie Dylana. Ale nie tylko jego tłumaczyłem, chociaż jego najwięcej.

Teraz za tłumaczenie Dylana wziął się także Filip Łobodziński.

Wiem, ale nie miałem okazji się z nimi zapoznać, chociaż powinienem, bo uważam to, co jego Zespół Reprezentacyjny zrobił z Brassensem za wspaniałe. Podejrzewam, że jeśli Filip zrobił którąś z tych piosenek, które i ja przetłumaczyłem, to są dwie różne piosenki.

Spotkał pan Dylana osobiście?

Reklama
Reklama

Nie. Kiedy się pojawiłem w Nowym Jorku w 1983 roku zaproponowano mi w charakterze DJ’a spod Kręgu polarnego wywiad z Dylanem. Podziękowałem, bo przeczytałem wcześniej tuziny tych wywiadów i wiedziałem, że Dylan potrafi być bardzo sarkastyczny i co więcej — wiele zależy od pory roku, w której ktoś chce mu zadawać jakieś pytania. Nie chciałem go poznać jako osoby; on, jak inni artyści, interesuje mnie jako artysta. Znam trochę artystów. Ich sztuka jest nieskończenie bardziej interesująca niż oni sami – z bardzo prostego powodu. Wszystko, co jest w nich interesujące, idzie w ich sztukę. Jako osoby bywają nudni albo nieznośni.

A na koncercie?

Mnie właściwie bardziej interesuje produkt pracy w studiu. Tak jak radio FM było naturalnym środowiskiem muzyki, na której wychowali się moi rówieśnicy w Ameryce, naturalnym medium tej muzyki był tzw. longplay, produkt przemyślanej pracy w studiu. Takie podejście jest chyba naturalne w przypadku kogoś takiego jak ja, kto nie improwizuje swoich tekstów na rogu, ale szlifuje je pracowicie na swojej przysłowiowej mansardzie w Babilonie (śmiech).

Na straży w dzień i w nocy

(All Along the Watchtower)
tłum. Andrzej Jakubowicz

Musi być jakieś wyjście stąd
Do złodzieja mówił clown
Okropny tu bałagan
W nocy i za dnia

Reklama
Reklama

Oracz ziemię moją tnie
Kupiec suszy dzban
Ceny tych rzeczy nie chce znać
Ani kmieć ani pan

Nie warto burzyć tej ciszy
To złodziej mówił tak
Choć życie to dla wielu z nas
Jedynie głupi żart

Niejeden musi przez to przejść
Lecz to już nie nasz los
Więc samą prawdę mówmy dziś
Bo kłamstwa było dość

Na straży w dzień i w nocy
Książęta patrzą z wież
Gdy damy chodzą tam i sam
I bosa służba też

Tymczasem gdzieś w oddali
Pomruk wydał żbik
Dwaj jeźdźcy się zbliżali
A wicher zaczął wyć

Reklama
Reklama

Augustyn Święty był w mym śnie
(I Dreamed I Saw St. Augustine)
tłum. Andrzej Jakubowicz

Augustyn Święty był w mym śnie
I żył jak ty czy ja
Ulice miasta przebiegł sam
A rozpacz za nim szła
Pod pachą dźwigał stary koc
I płaszcz ze złota miał
Spośród wszystkich w mieście dusz
Sprzedajne znaleźć chciał

“Powstańcie, ludzie! ” Krzyczał tak
I nie drżał jego głos
“Niech król nadstawi ucha dziś
Niełatwy jest mój los.
Męczennik nie jest sługą twym
Więc uchyl mu swych bram
Wszak drogę swoją dobrze znasz
I wiedz: nie jesteś sam”

Augustyn Święty był w mym śnie
A krzyż mu zdobił pierś
Zaś ja — ja byłem w liczbie tych
Co posłali go na śmierć
Mój gniew, gdy się zbudziłem
Był większy niż mój strach
Palcami ściskam szklanki dno
Doczekać pragnę dnia.

Kiedy się zbudzicie?

Reklama
Reklama

(When You Gonna Wake Up)
tłum. Andrzej Jakubowicz

Bóg swych słów
Nigdy nie rzuca na wiatr
Masz w głowie pełno snów
Lecz żeby śnić, jak wiesz, trzeba spać

Kiedy się obudzisz? 3x
By trwało, co wiecznie ma trwać

Pseudofilozofie
Jak błoto skaziły ludzki mózg
Mężczyźni się tu trzęsą
Kobiety nie potrafią zamknąć ust

Kiedy się zbudzicie...

Reklama
Reklama

W więzieniach są niewinni
W szpitalach dla wariatów macie ścisk
Oszuści przepisują
Lekarstwa, które nigdy nie przywrócą ci sił

Kiedy się zbudzicie...

W kościołach cudzołożą
W szkołach są książki pełne świństw
Bandyci są u władzy
Przestępcy nam dyktują, jak mamy żyć

Kiedy się zbudzicie...

Mędrcy od spraw ducha
Zagrają twoje życie jak z nut
Satori w 3 minuty
Pieczątką ktoś zatwierdza każdy ruch

Kiedy się zbudzicie...

Pora, byś zrozumiał
Czego naprawdę chce twój Bóg
Myślisz, że jest wróżką
Co spełniać ma zachcianki swoich sług?

Kiedy się obudzisz...
Do grobu go nie weźmiesz
Nie sprzedasz go za jeden marny grosz
Czas, mówią ci, to pieniądz
Jak gdyby twoje życie było warte Bóg wie co

Kiedy się obudzisz...

Jest człowiek, co do krzyża
Przybić się pozwolił, byśmy żyli
Wystarczy, byś uwierzył
Że nic nie przewyższy jego siły

Kiedy się obudzisz...


Wszystko tu popsute
(Everything Is Broken)
tłum. Andrzej Jakubowicz

Moje szczypce trafił szlag
sprzączka pękła, strzępki praw
cienie ciał i kości zgrzyt
w telefonie jakiś syk
każdy oddech masz zatruty
wszystko tu popsute

Lina pękła, trzasnął drut
nić zerwana, zgniły but
głowy tępe jak drewniany nóż
martwe sławy, z których leci kurz
nic tu po żartach, nic po szpanach
wszystko połamane

Wszystko jedno, dokąd chciałbyś pójść
wiesz, że coś się zacznie psuć

pług się złamał jeszcze raz
w moich rękach pełno drzazg
lecą wióry, kopci piec
miasta pełne połamanych serc
usta żują słowa zapomniane
wszystko połamane

Wszystko jedno, za co chcesz się brać
Coś za każdym razem trafia szlag

zbite szklanki, sukni strzęp
nad śmieciami krąży sęp
pozrywanych umów trzask
a przepisy trzeszczą w szwach
żaba rzęzi, hart pijany
wszystko połamane
hart zawodzi, żaba łypie
wszystko tu się sypie

Literatura
Gustaw Herling-Grudziński krytycznie o Mrożku, Wajdzie i Wałęsie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Literatura
Platon, Hemingway i Szekspir wyrzucani z listy lektur w USA
Literatura
Sonia Draga: Bez księgarń zubożejemy wszyscy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama