W więzieniach są niewinni
W szpitalach dla wariatów macie ścisk
Oszuści przepisują
Lekarstwa, które nigdy nie przywrócą ci sił
Kiedy się zbudzicie...
W kościołach cudzołożą
W szkołach są książki pełne świństw
Bandyci są u władzy
Przestępcy nam dyktują, jak mamy żyć
Kiedy się zbudzicie...
Mędrcy od spraw ducha
Zagrają twoje życie jak z nut
Satori w 3 minuty
Pieczątką ktoś zatwierdza każdy ruch
Kiedy się zbudzicie...
Pora, byś zrozumiał
Czego naprawdę chce twój Bóg
Myślisz, że jest wróżką
Co spełniać ma zachcianki swoich sług?
Kiedy się obudzisz...
Do grobu go nie weźmiesz
Nie sprzedasz go za jeden marny grosz
Czas, mówią ci, to pieniądz
Jak gdyby twoje życie było warte Bóg wie co
Kiedy się obudzisz...
Jest człowiek, co do krzyża
Przybić się pozwolił, byśmy żyli
Wystarczy, byś uwierzył
Że nic nie przewyższy jego siły
Kiedy się obudzisz...
Wszystko tu popsute
(Everything Is Broken)
tłum. Andrzej Jakubowicz
Moje szczypce trafił szlag
sprzączka pękła, strzępki praw
cienie ciał i kości zgrzyt
w telefonie jakiś syk
każdy oddech masz zatruty
wszystko tu popsute
Lina pękła, trzasnął drut
nić zerwana, zgniły but
głowy tępe jak drewniany nóż
martwe sławy, z których leci kurz
nic tu po żartach, nic po szpanach
wszystko połamane
Wszystko jedno, dokąd chciałbyś pójść
wiesz, że coś się zacznie psuć
pług się złamał jeszcze raz
w moich rękach pełno drzazg
lecą wióry, kopci piec
miasta pełne połamanych serc
usta żują słowa zapomniane
wszystko połamane
Wszystko jedno, za co chcesz się brać
Coś za każdym razem trafia szlag
zbite szklanki, sukni strzęp
nad śmieciami krąży sęp
pozrywanych umów trzask
a przepisy trzeszczą w szwach
żaba rzęzi, hart pijany
wszystko połamane
hart zawodzi, żaba łypie
wszystko tu się sypie