Barbara Hollender, DPA, Guardian

Governator to połączenie dwóch słów: Governator czyli gubernator oraz Terminator. Tak właśnie mówi się o Arnoldzie Schwarzeneggerze w Kalifornii. Sam aktor-polityk nie ukrywa, że bardzo to określenie lubi.

— Pierwszy raz dziennikarze nazwali mnie tak, gdy w 2003 roku startowałem w wyborach gubernatora — powiedział „Entertainment Weekly". — To słowo łączy politykę i świat kina. W komiksie też będzie wszystko: „Terminator, urząd gubernatora, kulturystyka i mój film „Prawdziwe kłamstwa".

Lee potwierdza, że w swoim nowym dziele suberbohaterowi walczącemu ze złem przypisał kilka faktów z prawdziwego życia Schwarzeneggera.

— Po zakończeniu kadencji gubernatora, Governator buduje pod swoim domem w Bretwood centrum zwalczania zła — zdradza scenarzysta i pisarz. — W komiksie wystąpi również rodzina aktora, żona Maria Shriver i dzieci.

Ze swojego centrum przypominającego jaskinię Batmana Schwarzenegger będzie więc stawiał czoła groźnej organizacji Gangsters Imposters Racketeers Liars & Irredeemable Ex-cons.

— Idea takiego ośrodka kontrolnego przy domu bardzo mi się podoba, zwłaszcza, że łodzie podwodne mogą stamtąd dopłynąć do wód oceanu — przyznaje aktor. — W rzeczywistości mój dom nie jest położony tak blisko plaży.

Governator będzie miał kilka kostiumów. Każdy z nich zapewni mu inne umiejętności i ponadnormalne zdolności. Będzie też dysponował kilkoma pojazdami. To wszystko wydaje się Schwarzeneggerowi bardzo odpowiadać. Po opuszczeniu gubernatorskiego stanowiska szuka przecież nowego zajęcia. Nie ukrywa, że zamiast wracać do show-biznesu wolałby przygotowywać się do kampanii prezydenckiej, ale na to nie pozwala mu — jako obywatelowi nie urodzonemu w USA — amerykańska konstytucja.

— Zapewniam, że gdyby nie to, nie stałbym przed wami w skórzanym kostiumie, lecz w eleganckim garniturze — powiedział dziennikarzom.