Marek Dusza o Grammy - czytaj więcej
Amerykańska akademia wyróżniła statuetką album Antoniego Wita i orkiestry Filharmonii Narodowej w kategorii najlepsze kompendium klasyczne. Reżyserami nagrania i współlaureatami są też Polacy: Andrzej Sasin i Aleksandra Nagórko.
- Ta płyta jest wyborem orkiestrowych utworów Krzysztofa Pendereckiego z różnych okresów twórczości i fragmentem wielkiego przedsięwzięcia, które zajęło mi kilkanaście lat – mówi „Rz" Antoni Wit. – Dla firmy Naxos podjąłem się rejestracji z polskimi zespołami wszystkich dzieł tego kompozytora.
Wcześniejsze płyty firmowane przez Antoniego Wita i Filharmonię Narodową z muzyką Krzysztofa Pendereckiego zdobywały nominacje, by wspomnieć m.in. „Pasję według św. Łukasza", „Siedem bram Jerozolimy" czy „Polskie Requiem". Ogółem od 2004 r. Antoni Wit miał aż siedem szans na Grammy.
– Można więc uznać, że siódemka okazała się szczęśliwa – mówi. – Obecną nagrodę traktuję jednak przede wszystkim jako zwieńczenie mojej pracy w Filharmonii Narodowej. To przecież ostatni sezon, w którym nią kieruję.
Dyrektorem Filharmonii Narodowej Antoni Wit został w 2002 roku. Na zakończenie kadencji pojedzie z nią po raz pierwszy na słynny letni londyński festiwal BBC Proms. Polscy muzycy zagrają tam utwory Witolda Lutosławskiego i Andrzeja Panufnika, a także Dymitra Szostakowicza. Dyskografia Antoniego Wita, który dokładnie za rok będzie obchodził 70. urodziny, liczy ponad 200 tytułów. Wiele albumów zdobywało międzynarodowe nagrody, statuetka Grammy jest jednak najbardziej prestiżowa.
– Na razie – dodaje jednak. – Są przecież nagrania, które dopiero czekają na premierę. Niebawem Naxos wyda niezwykle interesującą symfonię „Kwiaty polskie" Mieczysława Weinberga do tekstu poematu Juliana Tuwima, kilka miesięcy temu nagraliśmy też w Filharmonii Narodowej cykl pieśni Krzysztofa Pendereckiego „Powiało na mnie morze snów".
Do wczoraj Krzysztof Penderecki był ostatnim polskim laureatem Grammy. W 1998 r. dostał dwie statuetki za II Koncert skrzypcowy jako najlepszy kompozytor muzyki współczesnej oraz wykonawca, bo dyrygował swoim utworem. Wcześniej, w 1987 r., otrzymał to wyróżnienie za II Koncert wiolonczelowy.
– Właściwie nagród Grammy mam już siedem – mówi „Rz" kompozytor. – Zdobywały je inne płyty z moimi utworami, choć wówczas wyróżniano wykonawców. Cieszę się, że na tej płycie Filharmonii Narodowej znalazł się Koncert na róg, będzie go można posłuchać jesienią na festiwalu mojej muzyki w Warszawie.
Wśród laureatów Grammy polskim rekordzistą jest legendarny pianista Artur Rubinstein. W latach 1959–1977 zdobył dziesięć statuetek, w tym również tę najcenniejszą – dla najlepszej płyty roku (za koncerty fortepianowe Beethovena, 1976).
Jedną z nagród w kategorii muzyka kameralna Artur Rubinstein podzielił się w 1975 r. ze skrzypkiem Henrykiem Szeryngiem, który już wówczas miał obywatelstwo meksykańskie. W czasie II wojny był oficerem łącznikowym gen. Sikorskiego, po 1945 r. pozostał na emigracji. Nominowani do nagrody Grammy byli też nasi pianiści Piotr Anderszewski i Krystian Zimerman, ale statuetki dotychczas nie otrzymali.