Jazz
Jazz at Berlin Philharmonic V „Lost Hero – Tears for Esbjörn", ACT/GiGi Distribution, CD, 2016

Osiem lat temu zginął tragicznie wybitny szwedzki pianista Esbjörn Svensson, lider tria e.s.t. uważanego za jedno z najważniejszych w historii europejskiego jazzu. Pozostawił wspaniałe kompozycje, które podczas specjalnego wieczoru przypomnieli skandynawscy artyści. To już piąty koncert zorganizowany w Berlińskiej Filharmonii przez niemiecką wytwórnię ACT Music. Liderem przedsięwzięcia był fiński pianista Iiro Rantala, a towarzyszyli mu Szwedzi: znany ze współpracy z Leszkiem Możdżerem kontrabasista Lars Danielsson, gitarzysta Ulf Wakenius i wokalistka Viktoria Tolstoy oraz duński perkusista Morten Lund. Tytuł albumu nawiązuje do wydanej w 2011 r. płyty Rantali „Lost Heroes" poświęconej twórcom, którzy odeszli lecz pozostali w naszej pamięci.

Album otwiera osobista dedykacja Iiro Rantali dla nieodżałowanego przyjaciela „Tears for Esbjörn". Liryczne akordy fortepianu wzbogaciło brzmienie kontrabasu Danielssona, a w finale dołączyła gitara Wakeniusa. Josh Haden, syn legendarnego basisty Charliego Hadena, napisał słowa do muzyki Svenssona „Love Is Real", a piosenkę z ujmującą czułością zaśpiewała Viktoria Tolstoy. Okazało się, że Svensson pisał także tematy lekkie i, jak sugeruje tytuł „Waltz For the Lonely Ones", w tanecznym stylu. Słowa dopisała Lyna Nyberg, a Tolstoy zrobiła z niej romantyczną balladę.

W drugiej części koncertu muzycy interpretują bardziej wyrafinowane utwory zmarłego przyjaciela. Po nastrojowym „Seven Days of Falling" przyspieszają tempo w temacie „Elevation of Love". Wczesne kompozycje Svenssona: „Dodge The Dodo" i „From Gagarin's Point of Viev" uzmysłowią słuchaczom, że szwedzki pianista już na początku kariery tworzył nowatorską muzykę. A „Imagine" Johna Lennona to znakomity finał wieczoru wspomnień, hołd dla wielkiego jazzmana.

Folk/Indie-rock/Jazz
Becca Stevens Band „Perfect Animal", Universal Music Classics, CD, 2015

Becca Stevens ma głos tak charakterystyczny, że gdziekolwiek zaśpiewa, zwraca na siebie uwagę. Pierwszy raz zauważyłem ją na płycie młodego trębacza Ambrose'a Akinmusire'a „The Imagined Savior Is Far Easier to Paint", a ostatnio na genialnym albumie formacji Snarky Puppy „Family Dinner - Volume Two".

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Becca tworzy koncertowe trio wokalne z Gretchen Parlato i Rebekką Martin. Zaśpiewała także na nagrodzonym Grammy albumie Billy'ego Childsa „Map to the Treasure: Reimagining Laura Nyro". Co ciekawe, w USA uważana jest przez jednych wokalistkę folkową, a przez innych za jazzową. Z upodobaniem czerpie natchnienie z różnych stylów tworząc własny. Będziemy mogli ją usłyszeć 6 marca podczas specjalnego koncertu festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa w sali NOSPR-u w Katowicach. Becca wystąpi z kwintetem Terence'a Blancharda i orkiestrą NOSPR obok wokalistek: Dee Dee Bridgewater i jej córki Chiny Moses. Koncert zarejestruje telewizja Mezzo.

Autorskim, wydanym własnym sumptem albumem, Becca zadebiutowała w 2008 r. Trzy lata później płyta „Weightless" przyniosła jej entuzjastyczne recenzje. „Perfect Animal" jest trzecią płytą w jej dyskografii. Sama napisała muzykę i słowa większości piosenek, aranżacje są dziełem całego zespołu. Becca Stevens podkreśla, że jest dziewczyną z Karoliny Północnej, wychowała się u stóp łagodnych gór Appalachów, ale teraz tworzy w tyglu Nowego Jorku.

Wypracowała oryginalny styl kompozycji złożonych z fragmentów w różnych tempach, a piosenki opowiadają intrygujące historie. Aranżacje także są zróżnicowane. Sama gra na gitarach akustycznych i elektrycznych, ukulele i instrumentach tradycyjnych z różnych zakątków świata. W zespole wyróżnia się pianista i akordeonista Liam Robinson grający na wszelkich instrumentach klawiszowych. To one wzbogacają brzmienie albumu. Na kontrabasie gra Chris Toedini, na perkusji Jordan Perlson. Gościnnie wystąpili dwaj gitarzyści i saksofonista.

Becca Stevens wykonuje wszystkie partie wokalne, a także tworzy wielogłosowe chórki. Jej ujmujący ciepłą barwą głos jest magnesem tak silnym, że trudno się uwolnić od tego albumu. Nie bez powodu „New York Times" napisał kiedyś o niej, że jest najsilniej strzeżoną tajemnicą amerykańskiej muzyki folkowej. Już nie, za tydzień pojawi się w Polsce.

Jazz
GoGo Penguin „Man Made Object", Blue Note/Universal, CD, 2016

Założone cztery lata temu w Manchesterze trio GoGo Penguin podbija Amerykę, co w przypadku jazzowych zespołów z Europy jest rzadkim zjawiskiem. Trzeci w ich dyskografii album „Man Made Object" wydała właśnie prestiżowa wytwórnia Blue Note. GoGo Penguin znalazł uznanie w oczach, a może bardziej w uszach prezesa Blue Note Records Dona Wasa, który zadbał o promocję tria w USA. Wiosną będą mieli trasę koncertową i wystąpią na słynnym Coachella Valley Music & Arts Festival w Kalifornii. Z pewnością warto ich zaprosić do Polski.

Niemal każde nowatorskie trio jazzowe z fortepianem w roli głównej czerpie dziś natchnienie z pomysłów szwedzkiego zespołu e.s.t.. Metody grupowej improwizacji oraz elementy rocka i bluesa pojawiły się wcześniej w muzyce tria Medeski Martin & Wood, ale ich eksperymentalny charakter i intensywne wykorzystanie elektronicznych instrumentów klawiszowych nie pasuje do akustycznego brzmienia Brytyjczyków. Bliżsi są Amerykanom z tria The Bad Plus. Co ciekawe, sami nie przyznają się do tych związków wskazując na inspiracje artystami z kręgu elektroniki: Aphex Twin, Brian Eno i sceny trip-hopowej, w szczególności Massive Attack.

Album „Man Made Object" emanuje silnym rytmem z wyeksponowanym kontrabasem Nicka Blacki i monotonną perkusją Roba Turnera. Pianista Chris Illingworth gra bardzo ekspresyjnie, co w efekcie sprawia wrażenie, jakbyśmy słuchali rockowego tria, które zapragnęło grać jazzowe frazy. W tym kryje się tajemnica popularności GoGo Penguin. Ich muzyka nie jest skomplikowana harmonicznie, liczne powtórzenia będą się nudzić wymagającym słuchaczom, ale jestem pewien, że na koncertach potrafią doprowadzić publiczność do entuzjazmu. Tak trzeba dziś grać jazz, by zostać zauważonym. Młodzi słuchacze powitają ten album z radością, podobnie jak miłośnicy jazzu przekraczającego stylistyczne granice.

Warto przypomnieć, że we wtorek 1 marca na festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa wystąpi międzynarodowe trio Phronesis (rezydujące w Londynie), które także wykonuje grupowe improwizacje, ale jednak ambitniejsze niż GoGo Penguin. Warto nasłuchiwać jazzu z Wysp Brytyjskich.