Kiedy rozmawialiśmy w styczniu 2024 r. po twoim powrocie na Myśliwiecką, powiedziałaś, że „zgliszcza Trójki zazielenią się pewnego dnia”. Czy z twojej perspektywy ten dzień już nastąpił?

Mam wrażenie, że od stycznia 2024 r. minęła dekada – tak aktywny i wypełniony wieloma wyzwaniami był ten czas. Odpowiadając krótko – tak, jest bardzo zielono! W niedzielę 22 marca mieliśmy pierwszy (od blisko dekady) dzień otwarty, zaprosiliśmy słuchaczy i słuchaczki do naszego budynku. Dla odnowionej Trójki był to pierwszy dzień otwarty – co oczywiste. Przygotowaliśmy się jak umieliśmy najlepiej, ale do samego końca nie miałam pewności, czy ktoś przyjdzie, czy nasi dziennikarze bez doświadczenia dawnej Trójki złapią ten odpowiedni ton w oprowadzaniu?

Moim i Michała Nogasia najważniejszym dla dzisiejszej pracy doświadczeniem jest praca poza Trójką, poza Polskim Radiem. Być może kogoś to oburzy, ale dokładnie z tego czerpiemy najwięcej – mając tradycję trójkową w genach, będąc wychowankami tej stacji z czasów jej świetności, mieliśmy też szansę poznać inne punkty widzenia, sposoby pracy. Nabrać pokory i wyzbyć się nieuzasadnionego poczucia wyższości. Kiedyś idealnie złapał je w swoim rysunku Marek Raczkowski pokazując „redaktora Trójki” ukrywającego płyty spoza „trójkowego kanonu” na szafie. 

Agnieszka Szydłowska

Kiedy zobaczyłam wielką kolejkę do drzwi, a potem ruszyliśmy z odwiedzającymi w głąb budynku, serce mi rosło z każdą kolejną godziną i każdą wspaniałą porcją rozmów, spotkań oko w oko z osobami, które czasami jechały setki kilometrów, aby nas zobaczyć. Ale przede wszystkim zobaczyłam zgrany zespół. Pracujący razem, bez uników, z oddaniem i zrozumieniem dla sytuacji. To jest najważniejsze – Trójka zbudowała na nowo zespół. To jest wspaniała świadomość. Plony antenowe tych dwóch lat też trudno zawrzeć w kilku słowach. Łatwiej zaprosić na naszą stronę internetową lub po prostu stronę polskieradio.pl, gdzie wszystkie nasze audycje i podcasty są dostępne. Wtedy widać skalę tego przedsięwzięcia. Ile ważnych tematów podjęliśmy w „Klubie Trójki”, ile niesamowitych osób opowiedziało nam swoje życie w cyklu „Ludzie”, jaką rolę odgrywa „OnkoStory”, do którego obok osób chorujących onkologicznie przychodzą wybitni specjaliści dzielić się swoją wiedzą. Jakie reakcje wywołują tematy podejmowane w „Ludzkiej sprawie”. Nie ma w mediach drugiego takiego cyklu jak „Wszystkie książki świata”, w którym co tydzień spotykamy zagranicznych pisarzy i pisarki. To jest bogactwo, które mając świadomość misji mediów publicznych, zostanie z Trójką na zawsze.

Czytaj więcej

Szalone i dramatyczne początki Red Hot Chilli Peppers z Hillelem Slovakiem

Oczywiście wymieniłam tylko kilka tytułów, a przecież Trójka ma znowu bogaty wybór autorskich audycji muzycznych, w których autorzy sami dobierają muzykę. Piszemy ponownie historię polskiej muzyki organizując koncerty i udostępniając je wszystkim zainteresowanym. Nie zapomnę też nigdy, jak smakuje zobaczenie oryginalnej trójkowej produkcji 
„12 000 dni : katastrofa promu Jan Heweliusz” na szczytach streamingowych serwisów. A gdybym jeszcze chciała wymienić akcje specjalne, wyjazdy w Polskę, festiwale – byłoby to niewykonalne nawet na łamach „Rzeczpospolitej”.

Powiedziałaś: „Wiadomo, że jest kilka osób, które chciałabym tu zobaczyć i »paktu o nieagresji« z innymi stacjami trudno będzie dotrzymać tak w 100 proc.”. I tak jak powiedziałaś, wielkie powroty trwają praktycznie do dziś.

Od początku poszliśmy trudniejszą drogą. Najszybszą byłaby próba odtworzenia kształtu stacji sprzed 2020 r. Nawet gdyby było to zadanie możliwe do wykonania (teoretyzując, wiadomo, że nie było w momencie skupienia wielu kolegów i koleżanek wokół dwóch „posttrójkowych” stacji internetowych), jestem przekonana, że wpadlibyśmy w pułapkę. Moim i Michała Nogasia najważniejszym dla dzisiejszej pracy doświadczeniem jest praca poza Trójką, poza Polskim Radiem. Być może kogoś to oburzy, ale dokładnie z tego czerpiemy najwięcej – mając tradycję trójkową w genach, będąc wychowankami tej stacji z czasów jej świetności, mieliśmy też szansę poznać inne punkty widzenia, sposoby pracy. Nabrać pokory i wyzbyć się nieuzasadnionego poczucia wyższości. Kiedyś idealnie złapał je w swoim rysunku Marek Raczkowski pokazując „redaktora Trójki” ukrywającego płyty spoza „trójkowego kanonu” na szafie.

Po dwóch latach jednak dużo chętniej zanurzamy się w historii stacji i czerpiemy z jej niesamowitej historii, umiejętności zapraszania do współpracy ludzi nietuzinkowych, utalentowanych i bardzo inteligentnych. Szukamy na nowo tej właściwej proporcji pomiędzy tym, co nazywasz powrotami a tym, co zbudowaliśmy od nowa.

Te najnowsze powroty to Anna Gacek 
i Paweł Kostrzewa. Kim byli dla Trójki 
i z czym teraz wracają?

Anna Gacek i Paweł Kostrzewa pisali historię Trójki w dawnych latach, teraz zostali naszymi stałymi współpracownikami. Anna ma wyjątkową umiejętność skupiania wokół siebie słuchaczy i słuchaczek, to jest coś, z czym trzeba się urodzić – nie da się tego wyćwiczyć. Pewien rodzaj narracji, która wykracza poza muzykę prezentowanych artystów. W czasach, gdy równy dostęp do muzyki ma każdy, właśnie ta magnetyczna narracja jest czymś, co wyróżnia. Paweł to urodzony radiowiec, który w grudniu wszedł na antenę Trójki po 20 latach (!!!) przerwy od mikrofonu, a zabrzmiał tak, jakby robił to codziennie. I znowu – jego wybory muzyczne i wiedza są bardzo ważne, ale to charyzmatyczna osobowość przyciąga słuchaczy i słuchaczki.

Uważam, że pan Piotr  Kaczkowski zawsze wyprzedzał swoje czasy. Był przy narodzinach wielu oryginalnych pomysłów radiowych, jak choćby audycji „Zapraszamy do Trójki”, czyli pierwszej z telefonicznym udziałem słuchaczy na antenie.

Agnieszka Szydłowska

Paweł przystąpił do pracy z taką energią i toną pomysłów, że młodzi trójkowi dziennikarze mają przy okazji bezpłatny uniwersytet w przedmiocie tego, czym może być ta praca. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że na antenie Trójki można słuchać audycji „W Tonacji” prowadzonej przez Piotra Kaczkowskiego. Wszystko, co napisałam o Annie i Pawle podniesione do kwadratu – to daje spotkanie z panem Piotrem na antenie. Zespołowi i słuchaczom. Po dwóch latach myślę, że Trójka może być otwartym zaproszeniem dla kolegów pracujących teraz w internetowych stacjach. Nie muszą zostawiać ich za sobą, a są mile widziani u nas. Jesteśmy radiem publicznym, dostępnym w całym kraju bez ograniczeń, gdyby chcieli od czasu do czasu przypomnieć się większej grupie słuchaczy i słuchaczek będziemy szczęśliwi, tak samo jak ci, dla których codziennie pracujemy.

Zmienia się forma słuchania radia 
– to już nie tylko tradycyjnie pojmowana antena, lecz streaming 
i podcasty, tymczasem Piotra Kaczkowskiego można posłuchać tylko na żywo w sobotę o 15.05. Czym motywujecie ten skądinąd oryginalny pomysł, podkreślający wyjątkowość prowadzącego i jego audycji?

To jest decyzja Piotra Kaczkowskiego. Uważni słuchacze wiedzą, że nie jest to zmiana, tylko konsekwencja. Obecna umowa pana Piotra z nami jest taka, jaką miał przed rozjechaniem Trójki za czasów pani prezes Agnieszki Kamińskiej. Już wtedy zastrzegł sobie, że tylko antena jest miejscem spotkań ze słuchaczami i słuchaczkami. Uważam, że pan Piotr zawsze wyprzedzał swoje czasy. Był przy narodzinach wielu oryginalnych pomysłów radiowych, jak choćby audycji „Zapraszamy do Trójki”, czyli pierwszej z telefonicznym udziałem słuchaczy na antenie. To jego i kolegów upór doprowadził do przebudowania studia radiowego i uruchomienia w 1974 r. formatu, którego wcześniej (z wielu powodów) nie próbowano. A do dziś jest naszym najważniejszym. A antena codziennie furczy od spotkań ze słuchaczami i słuchaczkami.

Czytaj więcej

Fryderyk' 26: Kasia Lins-Obywatelka K.L. i Kuban mają po cztery szanse na statuetkę

Czy inni evergreenowi prezenterzy o korzeniach trójkowych są na waszym radarze?

Przyjęliśmy taką strategię, że jeśli tylko jest wola z dwóch stron, to jesteśmy gotowi do spełniania marzeń słuchaczy i słuchaczek.

Czym generalnie kierowaliście się, zmieniając ramówkę?

Po dwóch latach pewne pomysły się wyczerpały, do innych dojrzeliśmy. Nasza nowa audycja „Porozmawiajmy: 22 i siedem Trójek” prowadzona przez Annę Kowalczyk i Krzysztofa Łoniewskiego nie mogła pojawić się wcześniej – naszym zdaniem. Po wyborach w 2023 r. jako społeczeństwo byliśmy głęboko podzieleni. Kolejne wybory tylko pogłębiały podziały. Nie chcieliśmy wpuszczać na antenę programu, w którym wyrażane opinie utwierdzałyby występowanie dwóch niechętnych sobie grup. Zależało nam i nadal jest to nasz priorytet, aby ludzi łączyć. Nie unifikować, ale łączyć pomimo oczywistych różnic poglądów. I nasza intuicja okazała się słuszna. Słuchając rozmów ze słuchaczami w tym programie jesteśmy bardzo zbudowani tym, jak rozmawiają ze sobą. Jak aktywnie odnoszą się do proponowanych tematów, ale też jak ciekawie je rozwijają, jak chętnie dzielą się doświadczeniami bez agresji wobec osób myślących inaczej.

Nie sądzę, aby polityka była trudniejsza od rozmowy o zdrowiu psychicznym, zdrowiu seniorów czy sprawach ważnych społecznie.

Agnieszka Szydłowska

Druga ważna zmiana to dwugodzinne pasmo wieczornych audycji autorskich, które wprowadziliśmy o godzinie 19. W poniedziałki zaczyna Anna Gacek i jej „Aksamit”, a potem kolejno „Zwrotki i refreny” Kuby Ambrożewskiego, „Salto” Marty Malinowskiej i „Elementy” Maćka Jankowskiego. Dwie godziny to szansa na przygotowanie dopieszczonego programu z rozbudowaną narracją. Prawdziwy muzyczny odpoczynek po rozpędzonym aktualnościami „Zapraszamy do Trójki” i przygotowanie na ważne tematy w „Klubie Trójki”.

Polityka to jednak trudny temat w podzielonym kraju. Powiedz więcej, jak to w praktyce ją prezentujecie.

Nie sądzę, aby polityka była trudniejsza od rozmowy o zdrowiu psychicznym, zdrowiu seniorów czy sprawach ważnych społecznie. Jest nieodłącznym elementem naszego życia i ma wpływ na nie, czy tego chcemy czy nie. Tu niezmiennie realizujemy plan uczciwego podejścia do sceny politycznej. Renata Grochal prowadzi dwa programy, w których politycy mogą przedstawiać swoje poglądy i opowiadać o swojej pracy. Zarówno do „Bez uników”, jak i „Śniadania w Trójce” goście są zapraszani tak, aby zachować równowagę odzwierciedlającą kształt sceny politycznej po wyborach w 2023 r.

Andrzej Dąbrowski zaśpiewa „Zielono mi” na urodzinach Trójki 1 kwietnia. 

Agnieszka Szydłowska

Zastaliśmy radio, które nie dbało o to, aby dawać do anteny równy dostęp. Budujemy takie, w którym w każdym tygodniu wypowiadają się rządzący i przedstawiciele opozycji. Często dostaję pytania od słuchaczy – dlaczego zapraszają państwo pana X czy panią Y? Zawsze odpowiadam tak samo – zapraszamy, bo jesteśmy medium publicznym, a nie prywatnym.

Trójka to instytucja kultury – nie tylko muzycznej – i jeden z nielicznych programów, który zachował miejsce dla literatury i jej prezentacji w formie czytanej. Jak reagujecie na zmieniający się rynek i zamykane księgarnie?

Jesteśmy blisko środowisk artystycznych i możemy reagować zarówno w programach aktualnościowych, podejmując ważne dla nich kwestie, jak i udostępniając antenę do prezentacji owoców ich pracy. Trójka ma liczne propozycje audycji, w których rozmawia o filmie, teatrze, literaturze, sztukach wizualnych i architekturze. Bardzo świadomie budujemy przekaz, w którym ważna jest księgarnia, dom kultury, kino jako miejsce oglądania filmów i koncert jako przeżycie wspólnotowe.

Czytaj więcej

„Scarpetta”: Nicole Kidman i Jamie Lee Curtis w ekranizacji słynnego thrillera

Jakie nowe trendy w ciągle zmieniającym się świecie, których nie ma jeszcze w dużych mediach, macie pod lupą i zamierzacie im udostępnić antenę?

Pomidor. Ale mogę powiedzieć, że Andrzej Dąbrowski zaśpiewa „Zielono mi” na urodzinach Trójki 1 kwietnia. Koncert na antenie o godz. 18:00. Wcześniej „Zapraszamy do Trójki” zrealizowane tak, jak pracowało radio 100 lat temu. Wszystko, włącznie z muzyką, zagramy na żywo. 64 urodziny Trójki wpisują się 100-lecie Polskiego Radia.