Sexy chrypka
Ostatnie nagrania wideo zarejestrowane przed galą Grammy, tuż przed śmiercią amerykańskiej gwiazdy, przedstawiały ją w fatalnej formie. Głos miała zduszony, chwiała się na nogach, nie panowała nad mimiką twarzy.
Śmierć wytłumaczyła ten stan. Artystka znajdowała się w depresji, zażywała zarówno antydepresanty, jak i narkotyki, co stało się pośrednią przyczyną śmierci.
Piosenki z płyty "Sparkle" ożywią mit wielkiej wokalistki, która był również współproducentką wykonawczą filmu.
Posłuchaj piosenek:
Tytuł wybrała bardzo świadomie. Chciała zrobić remake obrazu inspirowanego historią żeńskiego zespołu The Supremes. Zachwycała się nim w młodości, śpiewała jego piosenki. Był symbolem emancypacji afro-amerykańskich artystów i ich wychodzenia z getta.
W obrazie znalazły się również wątki nawiązujące do dramatu Whitney - scenariusz opowiada o problemach z narkotykami, które towarzyszą wielkiej karierze. Gwiazda wcieliła się w matkę głównej bohaterki.
Nadzieja i Jezus
Potwierdziły się wcześniejsze informacje, że Houston nagrała premierową kompozycję swojego ostatniego narzeczonego R. Kelly'ego „Celebrate".
Jest to duet z Jordin Sparks, laureatką „Idola". Whitney śpiewa fantastycznie, z wigorem, inaczej niż kiedyś. Jej głos zbliżył się do rhythm and bluesa. Słychać delikatną chrypkę, coś z klimatu Arethy Franklin. Gdyby Whitney żyła - sukces tej piosenki wyznaczyłby nowy kierunek jej kariery. Nareszcie nie musiałaby udawać ślicznej księżniczki, jaką była w młodości.
Na płycie znajdzie się też wyszperana z archiwów nowa wersja „Eyes On The Sparrow" - wzruszająca, pełna nadziei, że wiara w Jezusa jest w stanie wyprowadzić z depresji i poczucia samotności. Szkoda, że to już naprawdę ostatnie nagrania wokalistki.
Na płycie usłyszymy także solowe wykonania piosenek Jordin Sparks oraz Cee Lo Green.
Ostatnia płyta Whitney
31 lipca ukaże się długo oczekiwany soundtrack filmu "Sparkle", na którym znajdą się dwie, przepiękne premierowe piosenki Whitney Houston